Producenci próbowali go namówić więcej niż raz. Artur Rojek odmawiał każdemu z nich - i dopiero teraz powiedział wprost, co go powstrzymywało.
Artur Rojek to jeden z niewielu polskich muzyków, który mógłby wejść do telewizji z marszu i nikt by się nie zdziwił. Rozpoznawalna twarz, dyrektor artystyczny OFF Festivalu, kultowy głos Myslovitz. Producenci talent show najwyraźniej też tak liczyli - bo próbowali go przeciągnąć na fotel jurora nie raz i nie dwa.
Bezskutecznie.
Dlaczego Rojek nigdy nie usiadł w fotelu jurora?
Artur Rojek odmawiał udziału w talent show wielokrotnie, bo - jak sam mówi - cały format jest po prostu poza jego światem. Nie chodzi tylko o ocenianie uczestników, ale o całą produkcyjną machinę, której nie czuje jako swojej przestrzeni.
W rozmowie z kanałem "Lustra" Wirtualnej Polski Rojek nie owijał w bawełnę: "Nie. To jest taka sfera, która nie jest moja. Nie ciągnie mnie tam w ogóle. Ciągnie mnie do innych miejsc, szukam czegoś innego" - powiedział muzyk.
Dodał też, że rola jurora to i tak niewdzięczna robota: "Na pewno nie jest to wdzięczna rola, żeby komuś mówić, że się nie nadaje. Ale to nie tylko to o tym decyduje. Cały pomysł, produkcja, scenariusz... To po prostu nie jest moja przestrzeń".
Dawid Podsiadło jako przykład - i ostrzeżenie
Rojek przyznał, że talent show mogą być trampoliną dla młodych artystów - i wskazał Dawida Podsiadłę jako dowód, że to działa. Ale zaraz postawił twardą tezę: wielu debiutantów wpada w pułapkę pierwszego kontraktu, zanim zdążą zrozumieć, co podpisują.
"Wielu z tych młodych artystów nie jest przygotowanych do podpisywania kontraktów. Potem okazuje się, że są one dla nich bardziej obciążeniem niż czymś pozytywnym" - ocenił w rozmowie z "Lustrami".
I tu nastąpił moment, którego nikt się nie spodziewał. Zapytany, czy sam ma takie doświadczenia, odpowiedział bez wahania: "Tak, podpisałem. Dwa razy".
Dwa razy. Jeden z najbardziej doświadczonych muzyków w Polsce przyznał otwarcie, że dał się złapać w kontrakt, który okazał się złym interesem. Raz można zrozumieć. Dwa razy - to już lekcja, którą zapłacił podwójnie.
Ciekawe, ile innych gwiazd chętnie by to samo przyznało - ale woli milczeć. Co sądzisz o szczerości Rojka? Daj znać w komentarzach.




