Maryla Rodowicz musiała pędzić z własnego koncertu, żeby zdążyć na finał MŚ. Zdążyła - i teraz mówi wprost, co myśli o Madonnie na murawie.
Maryla Rodowicz musiała pędzić z własnego koncertu, żeby zdążyć na finał MŚ. Zdążyła - i teraz mówi wprost, co myśli o Madonnie na murawie.
Kibicowała Argentynie, ale Hiszpanie byli lepsi
Rodowicz śledzi piłkę nożną od dekad - to nie jest poza na potrzeby wywiadu. W 1974 roku wystąpiła na oficjalnym otwarciu Mistrzostw Świata w Monachium. Studiowała na AWF, była lekkoatletką, ma medale mistrzostw Polski. Sport to jej drugi język.
Tegoroczny finał oglądała na żywo - tyle że najpierw musiała skończyć koncert. W rozmowie z Super Expressem przyznała, że kibicowała Argentynie, choć ostatecznie oddała sprawiedliwość zwycięzcom.
"Kibicowałam Argentynie, ale Hiszpanie rzeczywiście byli lepsi. Choć uważam, że na koniec losy meczu mogły się odwrócić i Argentyńczycy byli o włos, żeby wyrównać wynik 1:1" - powiedziała Rodowicz dla Super Expressu.
Madonna na murawie? Rodowicz nie zostawiła suchej nitki
Po raz pierwszy w historii MŚ przerwa miała swój Halftime Show - na MetLife Stadium w Nowym Jorku wystąpiły Madonna, Shakira, Justin Bieber i BTS. Organizatorzy zapowiadali show dekady. Rodowicz widziała co innego.
"Jej występ to była dosłownie chwila. Jeździli autem po jakimś garażu pod sceną, a potem na sekundę wyszła na murawę. Żaden występ" - oceniła w rozmowie z Super Expressem.
Krótko, dosadnie, bez dyplomacji. Trudno się nie zastanowić, jak sam halftime show wypadłby, gdyby zamiast Madonny na murawę wyszła Rodowicz - w końcu ona już raz otwierała mundial.
Co wy na to? Macie wrażenie, że organizatorzy przepłacili za show, który trwał krócej niż reklama? Piszcie w komentarzach.



