Milion złotych przelany na konto byłej żony partnera, dzieci które go nie zaakceptowały, sądowa ugoda, która zamknęła jej usta na lata. Monika Richardson wreszcie mówi o tym, co naprawdę kosztował ją związek z Zamachowskim.
Zaczęło się od sprzątania plaży w Belize w 2011 roku. Richardson i Zamachowski kręcili tam program "S.O.S. dla świata" - i wrócili do Polski jako para. To, co przyszło potem, Richardson opisuje dziś bez owijania w bawełnę.
Milion złotych za miłość
Zamachowski rozwiódł się w ekspresowym tempie - i podobno zgodził się w sądzie na wszystko, włącznie z wysokimi alimentami na czwórkę dzieci. Problem w tym, że płaciła je głównie Richardson. W wywiadzie dla tygodnika "Twoje Imperium" ujawniła, że przez pierwsze siedem lat związku przelała na konto byłej żony aktora ponad milion złotych. "Dla miłości poświęciłam wszystko" - stwierdziła wówczas gorzko.
Na finansach się nie skończyło. Richardson sprzedała willę w Wilanowie - zaprojektowaną przez jej ojca - i wprowadziła się z Zamachowskim oraz dwójką własnych dzieci do kamienicy na Żoliborzu. Jej dzieci nowego partnera mamy nie zaakceptowały. W wywiadzie dla tygodnika "Wprost" mówiła wprost: "Dla matki wybór 'dzieci albo mąż' nie istnieje i nie może istnieć. Na szczęście to jest instynkt, nie muszę tego racjonalizować. Moje dzieciaki są fantastyczne!".
Ugoda sądowa i jedno zdanie, które mówi wszystko
Z dziećmi Zamachowskiego Richardson nie nawiązała relacji nigdy. Po kilku jej medialnych wypowiedziach na ich temat czwórka dzieci aktora podobno pozwała ją do sądu. Ugoda, którą wtedy podpisała, obowiązuje do dziś.
W podcaście MamaDu Richardson przyznała: "Nie mogę o tym mówić, bo zostałam pozwana do sądu i podpisałam taką ugodę, że nie będę o tym mówić. Bardzo chciałam być tą macochą - tak to skończmy".
Media przez lata spekulowały, że para zdecyduje się na wspólne dziecko. Richardson miała jednak inny pogląd na tę sprawę - i ujawniła go dopiero teraz, z dystansu. W tym samym podcaście powiedziała bez ogródek: "Zbyszek Zamachowski jest wielkim aktorem, jest artystą i moim zdaniem na ojca się nie nadaje wcale. Trochę to przykro brzmi, bo ma czwórkę, ale... No nie, ja nigdy nie chciałam ze Zbyszkiem mieć dzieci".
Trudno o bardziej dosadne podsumowanie kilkunastu lat wspólnego życia. Richardson dziś ma 54 lata i wyraźnie nie zamierza już oszczędzać niczyich uczuć - ani byłego partnera, ani wspomnień. Co sądzicie o jej szczerości? Dajcie znać w komentarzach.




