Listy do TVP, petycje, łzy przy ostatnim odcinku - fani "Rancza" czekali na ten moment prawie dekadę. Serial wraca, ale z jednym bolesnym brakiem, którego żadna technologia nie wypełni.
"Ranczo" zadebiutowało na TVP 5 marca 2006 roku i od pierwszego odcinka wciągnęło Polaków bez reszty. Gdy w maju 2009 roku wyemitowano to, co miał być finałowy epizod, widzowie dosłownie zasypali telewizję listami z żądaniem powrotu. TVP posłuchała - serial wrócił w marcu 2011 i był emitowany przez kolejne pięć i pół roku. Ostatni odcinek pożegnał Wilkowyje 27 listopada 2016 roku.
Od tamtego czasu minęło prawie dziesięć lat. I właśnie teraz ekipa ruszyła z pracami nad sezonem jedenastym.
Co z Kusym? Reżyser złożył obietnicę
Reżyser Wojciech Adamczyk potwierdził powrót serialu oficjalnym wpisem na Facebooku - i od razu rozwiał największe obawy fanów. "Drodzy Ranczersi! Obiecałem kiedyś, że w nowym Ranczu nie będziemy zastępować Wspaniałych Kolegów Aktorów, którzy zakończyli swoją ziemską wędrówkę. I słowa danego dotrzymuję, możecie mi wierzyć! Z ranczerskim pozdrowieniem!" - napisał reżyser.
To bezpośrednia odpowiedź na pytanie, które od 2020 roku nie dawało fanom spokoju. Paweł Królikowski, niezapomniany Kusy, zmarł w lutym tamtego roku. Wielu aktorów z obsady mówiło wprost: bez niego reaktywacja nie ma sensu.
Przez chwilę wydawało się, że technologia rozwiąże problem. Jak zdradził Adamczyk rok temu w wywiadzie dla Kanału Zero, scenariusz został zaadaptowany przez Marcina Grembowicza - syna pierwotnego autora - tak, żeby rolę Kusego zredukować do minimum i ewentualnie odtworzyć ją przy pomocy sztucznej inteligencji. Według przecieków z planu, na które powołuje się "Super Express", ten pomysł ostatecznie upadł. Podobno na planie padły słowa: "Nikt i nic nie zastąpi Pawła Królikowskiego".
Kusy zniknie, ale nie umrze. Plan jest zaskakujący
Postać Kusego nie została wykreślona ze scenariusza - ale też nie pojawi się na ekranie. Jak wybrnąć z tej sytuacji? Ekipa na razie milczy, jednak według nieoficjalnych informacji rozważana jest opcja wysłania bohatera za granicę. Kusy wyjechał, Kusy nie wrócił - i wszyscy udają, że tak miało być.
To rozwiązanie znane z innych seriali, które straciły kluczowych aktorów. Proste, ale czy fani je zaakceptują? Ci, którzy od lat trzymali kciuki za powrót Wilkowyjów, zasługują przynajmniej na szczere wyjaśnienie - a nie na postać, o której wszyscy milczą przy stole.
Jedno jest pewne: "Ranczo" wraca. Czy bez Kusego to wciąż to samo "Ranczo"?



