Ralph Kaminski ma dość. Muzyk, który od ponad 10 lat gra na polskich scenach, postanowił rozliczać się z mediami - i konkretnie z tym, co piszą o zarobkach artystów. Okazuje się, że większość informacji to zwykłe plotki.
Prawda o sylwestrowych stawkach
Ralph Kaminski udzielił wywiadu Plotkowi i nie gryzł się w język. Gwiazdor estrady wprost przyznał, że media wyolbrzymiają pensje, które otrzymują piosenkarze. Szczególnie dotyczy to sylwestrowych koncertów - branżowego hitu zarówno dla artystów, jak i dla czytelników gazet.
"Jestem bardzo zadowolony ze swojego wynagrodzenia, natomiast mogę powiedzieć, że sylwestrowe stawki to są plotki! Sylwestrowe stawki są fatalne. To jest w ogóle nieprawda, co tam piszecie, że tam tyle" - przyznał w rozmowie.
Muzyk nie kryje irytacji. Jeśli artystów rzeczywiście opłacano tak hojnie za granie w ostatnią noc roku, wszyscy chętnie graliby tylko sylwestry i odpoczywali przez resztę sezonu. Tymczasem rzeczywistość jest zupełnie inna.
Koszt utrzymania się w branży rośnie
Kaminski dodał, że artyści muszą zarabiać przez cały rok, a nie liczyć na jedną noc. Szczególnie gdy koszty produkcji maleją, a wymagania wzrastają.
"Jakby było tyle, to byśmy wszyscy grali te sylwestry tylko i cały rok leżeli. Już się te czasy skończyły, że były nieskończone budżety" - zaznaczył.
Najgorsza wiadomość dla fanów? Teledyski. To właśnie ich produkcja pochłania najwięcej pieniędzy. Z roku na rok drożeją bardziej, a budżety pozostają bez zmian.
"Koszty wzrosły i jest bardzo czasami trudno... Najdroższe są teledyski do zrobienia. Bardzo są drogie, a budżety mamy takie, jakie mamy" - wyznał muzyk.
Ralph Kaminski mówi tu z perspektywy człowieka, który sprawdzył się nie tylko jako wokalista, ale niedawno także jako konferansjer Krajowego Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu czy współprowadzący "Dzień dobry TVN". Wie, o czym mówi.
Co myślą fani?
Wypowiedź Kamińskiego rozwiąże spory w internecie czy artystom rzeczywiście przysypuje się złotem? Okazuje się, że to mit - i do tego mit bardzo żadny mediom, bo trzyma czytelników w zawieszeniu.




