Artur Rogowski zdradza Marysię. Drugi raz. I to ci sami scenarzyści, ci sami aktorzy, ten sam schemat. Fani 'M jak miłość' nie kryją wściekłości.

Filmik Moskwy powiedział wszystko

Robert Moskwa zakończył zdjęcia do nowego sezonu i postanowił to uczcić nagraniem. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego - gdyby nie to, z kim stanął przed kamerą. Obok niego pojawiła się Dominika Sakowicz, grająca młodą lekarkę, która w serialu stała się obiektem westchnień Artura Rogowskiego. Para ekranowych kochanków nagrała wspólny filmik i wrzuciła go do sieci.

Wymowa była jednoznaczna. "Zakończyliśmy ten sezon z wielkim przytupem i trzeba powiedzieć, że chyba jednak w dużej części za naszą sprawą... Serial powinien wzbudzać emocje i to różne. I aktorzy powinni wzbudzać emocje. I chyba nam się udaje" - powiedzieli razem przed kamerą.

Udaje się. Emocje są. Tylko niekoniecznie te, o które chodziło twórcom.

Fani mają dość odgrzewanego kotleta

Wiosna w serialu była dla Marysi - granej przez Małgorzatę Pieńkowską - wyjątkowo okrutna. Po tragicznym wątku Franki bohaterka musiała ratować syna z tarapatów, zastępować wnukowi rodziców, a do tego patrzeć, jak mąż przeżywa drugą młodość z młodszą kobietą. Widzowie komentowali to na bieżąco, wyraźnie sygnalizując, że mają dość.

Scenarzystów to podobno niespecjalnie ruszyło.

W komentarzach pod oficjalnymi profilami serialu wrze. "Po raz drugi już Artur zakochuje się w innej kobiecie i porzuca Marysię. Czy naprawdę scenarzyści nie mają co robić i po latach znów odgrzewają kotleta w postaci zdrady Artura wobec Marysi? Trochę to nudne" - napisał jeden z fanów.

"Po co Artur tak walczył o Marysię po poprzedniej zdradzie, skoro teraz znowu wszystko przekreślił? Naprawdę trudno mi zrozumieć ten wątek" - wtóruje inne.

"Drugi raz Artur zdradza żonę - scenarzyści już nie mają co wymyślać. Smutne to. Wątek paskudny" - podsumowuje kolejny komentarz.

Opinii w tym tonie są setki. Schemat jest jeden: widzowie czują się oszukani. Serial przez lata budował relację Marysi i Artura, żeby rozbić ją dokładnie w ten sam sposób co poprzednio.

Czy twórcy "M jak miłość" w ogóle czytają te komentarze? A może liczą na to, że wierność widzów jest bezwarunkowa - niezależnie od tego, ile razy ten sam wątek wróci w nowym opakowaniu?