Spóźniła się na próbę, dostała burę, odkrzyknęła i przez tygodnie udawała, że facet nie istnieje. Ten facet został potem jej mężem na ponad pół wieku.
Spóźniła się na próbę, dostała burę, odkrzyknęła i przez tygodnie udawała, że facet nie istnieje. Ten facet został potem jej mężem na ponad pół wieku.
Małgorzata Pritulak skończyła warszawską PWST i od razu trafiła na plan Krzysztofa Zanussiego - zagrała jedną z głównych ról w Iluminacji. Krytycy wróżyli jej wielką karierę. Ona chciała rodziny. I znalazła ją w miejscu, gdzie ostatnio się spodziewała - na planie spektaklu Teatru Telewizji w 1972 roku.
Awantura na próbie, która zmieniła wszystko
Zdzisław Wardejn miał wtedy 32 lata, był już uznanym aktorem i prowadził próbę do spektaklu Ameryka. Pritulak się spóźniła. Wardejn nie przemilczał. Ona też nie.
"Spóźniła się na próbę, którą prowadziłem" - wspominał aktor w wywiadzie dla "Tele Tygodnia", przyznając, że zrobił jej awanturę, a ona odgryzła się bez pardonu. Efekt? Pritulak obraziła się i przez całe zdjęcia konsekwentnie go ignorowała. Dopiero tuż przed końcem prac zaczęli ze sobą rozmawiać.
I nagle okazało się, że łączy ich znacznie więcej, niż ktokolwiek by przypuszczał.
"Spotkaliśmy się raz i drugi, z czasem pojawiło się uczucie, a w końcu oświadczyłem się Małgosi i wzięliśmy ślub. To była jedna z najlepszych decyzji w moim życiu" - wyznał Wardejn w rozmowie z "Trybuną".
Warto dodać, że Wardejn miał za sobą już jedno małżeństwo - z aktorką Ireną Grzonką, z którą miał syna Wojciecha. Tamten związek nie przetrwał pięciu lat.
Ona poświęciła karierę. On wrócił z Holandii. Razem - ponad 50 lat
Po ślubie urodziło się dwóch synów - Przemysław i Franciszek. Zdzisław wyjechał na kilka lat do Holandii, gdzie wykładał w Akademii Sztuk Teatralnych w Maastricht. Małgorzata została w Polsce i sama wychowywała chłopców. W wolnych chwilach malowała - studiowała malarstwo w Akademii Sztuk Pięknych.
Na aktorstwo nie było już miejsca. I - jak sama przyznała - nie żałuje.
"Najważniejsi zawsze byli dla mnie moi mężczyźni - mąż i synowie" - powiedziała podczas spotkania w Bibliotece Sopockiej.
Wardejn wrócił do Polski i szybko nadrobił stracony czas - widzowie pokochali go jako Mariana Wolańskiego w Koglu-moglu i Remka w Komedii małżeńskiej. On jednak nie ukrywa, że największym sukcesem jest to, co zbudował z Małgorzatą.
"Z Małgosią mieliśmy różne przejścia i różnie to czasem bywało, ale jednak gdy teraz nasze dzieci mają swoje rodziny i swoje dzieci, a my jesteśmy już tylko dla siebie, to jest naprawdę pięknie" - powiedział "Faktowi".
Niedawno świętowali ZŁOTE GODY. Para, która zaczęła od wzajemnego wrzasku na próbie, jest razem od ponad pięćdziesięciu lat. Macie jeszcze wątpliwości, że pierwsze wrażenie to mit?




