Trzydzieści trzy tysiące złotych miesięcznie - taką kwotę podał Wiśniewski w swoim oświadczeniu. Prawniczka reprezentująca Polę mówi jedno: to nieprawda.
Michał Wiśniewski opublikował w niedzielę oświadczenie, w którym stwierdził, że Pola domagała się 33 tysięcy złotych miesięcznie alimentów, a sąd przyznał jej jedynie jedną trzecią tej kwoty. Do wpisu dołączył nawet zrzut ekranu z wymianą komentarzy między Polą a jej prawniczką. Sprawa natychmiast rozgrzała internet.
Prawniczka Poli odpowiada: "Kwota jest nieprawdziwa"
Justyna Nowak-Trojanowska, mecenas reprezentująca Polę Wiśniewską, zaprzeczyła wersji Michała. Pudelek skontaktował się z nią bezpośrednio i uzyskał jednoznaczną odpowiedź: "Kwota 33 000 zł wskazana przez Pana Michała Wiśniewskiego w jego wczorajszym oświadczeniu jest nieprawdziwa" - przekazała redakcji.
Na tym nie poprzestała. Odniosła się również do samego faktu ujawniania szczegółów postępowania, które - jak podkreśliła - toczy się przy drzwiach zamkniętych. "Nie mnie oceniać, czy tego rodzaju zachowanie wynika z nieznajomości akt sprawy, czy może stanowi celowy zabieg mający wytworzyć niekorzystny wizerunek mojej Mandantki. Wskazane w nim informacje winny być znane stronom, a nie rozpowszechniane publicznie" - dodała mecenas.
Innymi słowy: albo Wiśniewski nie zna akt własnego rozwodu, albo robi to celowo. Prawniczka nie powiedziała wprost którego, ale pytanie zostawiła w powietrzu.
Gdzie jesteśmy w tym rozwodzie?
Za Wiśniewskimi pierwsza rozprawa, która nie przyniosła żadnego rozstrzygnięcia. Według informacji z obu stron finał sprawy może nastąpić najwcześniej w przyszłym roku. W tym samym czasie Michał ogłosił powrót do Mandaryny - swojej drugiej żony. Z Polą ma dwóch synów.
Sytuacja jest więc taka: mąż podaje publicznie kwoty z niejawnego postępowania sądowego, prawniczka żony zaprzecza tym kwotom, a dzieci obojga obserwują całą awanturę w mediach. Pola wcześniej sama skomentowała zachowanie Michała słowami "tę ocenę pozostawiam sądowi".
Teraz pytanie do was: czy Wiśniewski odpowie na zarzut prawniczki? I co ważniejsze - kto mówi prawdę o tych alimentach?

