Paryż, Las Vegas, Nowy Jork, Bangkok - Małgorzata Potocka tańczyła na scenach, o których większość artystów tylko marzy. ZUS widział to inaczej.
Paryż, Las Vegas, Nowy Jork, Bangkok - Małgorzata Potocka tańczyła na scenach, o których większość artystów tylko marzy. ZUS widział to inaczej.
78-letnia tancerka i założycielka Teatru Sabat przez ponad dwadzieścia lat woziła polską kulturę po całym świecie. Berlinie, Londynie, Rzymie, Bangkoku - lista jest długa. Była stypendystką broadwayowskiej szkoły tańca. W 2001 roku wróciła do kraju i otworzyła pierwszy w Polsce teatr rewiowy, który działa do dziś.
Efekt finansowy tej błyskotliwej kariery? Emerytura, za którą nie da się przeżyć.
Dwadzieścia lat za granicą - jakby ich nie było
Potocka dostaje dziś około 1840 złotych miesięcznie. To kwota po waloryzacji - kilka lat temu w rozmowie z "Plotkiem" przyznała wprost: "Mam 1200 złotych, a pracuję czterdzieści parę lat". Wzrost jest, ale trudno mówić o przełomie.
Dlaczego tak mało? Artystka tłumaczy to bez owijania w bawełnę: "Dużo pracowałam za granicą, z zespołem jeździłam po świecie przez 20 lat. To w ogóle nie było liczone do emerytury" - mówiła w wywiadzie dla "Plotka".
Do tego dochodzi specyfika branży. "Bycie artystą to praca sezonowa. Albo ktoś zarabia, albo wegetuje" - dodała Potocka. Stały etat w teatrze to rzadkość - większość artystów przez lata pracuje na umowach o dzieło lub zlecenie, które składek emerytalnych nie budują tak jak etat.
Teatr zamiast emerytury - i wcale jej to nie przeszkadza
Potocka nie narzeka - przynajmniej nie na samo życie. Teatr Sabat działa, ona sama wciąż jest w nim obecna na co dzień. W rozmowie z Agencją Newseria powiedziała: "Jak się robi teatr z pasji i miłości, to nie trzeba odpoczywać. Odpoczywa się tutaj, spotykając się z publicznością".
Przyznaje jednak, że praca nie jest już wyłącznie kwestią wyboru. 1840 złotych miesięcznie w Warszawie to kwota, która nie pokryje nawet połowy czynszu za kawalerkę. Potocka pracuje więc nie dlatego, że nie może usiedzieć w miejscu - choć to też - ale dlatego, że musi.
Historia 78-latki to lustro dla całej branży artystycznej w Polsce. Dekady poświęcenia, światowa kariera, własny teatr - i emerytura niższa niż minimalna krajowa. Ile jeszcze takich historii się nie słyszy, bo ich bohaterki po prostu milczą?




