Siedemset złotych. Tyle ZUS wyliczył Piotrowi Roguckiemu jako prognozowaną emeryturę. Człowiek, który od dekad wyprzedaje sale koncertowe, podlicza składki i nie jest z tego zadowolony.
Piotr Rogucki gra od lat, nagrywa, jeździ w trasy i juruje w telewizji - a system emerytalny widzi w nim kogoś, kto dostanie grosze. W rozmowie z RMF FM wokalista Comy przyznał bez ogródek, że kwota, którą ZUS mu wyliczył, jest żenująco niska.
"O, no to muszę, bo na razie mam siedemset złotych z tego, co mi ZUS wyliczył" - powiedział Rogucki w rozmowie z dziennikarzem Mateuszem Opyrchałem.
Siedemset złotych. Miesięcznie. Dla artysty z ponad dwudziestoletnim stażem scenicznym.
Rogucki kombinuje, jak przeżyć na emeryturze
Wątek pojawił się przy okazji rozmowy o długowieczności - dziennikarz przypomniał, że stulatki mogą liczyć na wyższe świadczenie z ZUS-u. Rogucki szybko podchwycił temat i zażartował, że może warto inwestować w suplementy przedłużające życie.
"Chyba sobie kupię. W Polsce jest już pięć tysięcy osób, które przekroczyły sto lat, nie?" - zagadnął prowadzącego.
Artysta ma dziś 48 lat, więc czas jeszcze jest. Pytanie, czy branża muzyczna pozwoli mu spokojnie odłożyć na starość - w Polsce składki twórców bywają chaotyczne, a lata pracy na własny rachunek często kończą się dokładnie takim ZUS-owskim rozczarowaniem.
Coma skończy się, gdy ktoś umrze. Serio
Rogucki przy okazji powiedział też coś, co fanów Comy może zmrozić - albo rozśmieszyć, zależnie od nastroju.
"Mamy taki zakład z chłopakami. Kto pierwszy umrze, ten dostaje dychę. Więc jak już ktoś umrze, to nie będziemy tego dalej ciągnąć" - stwierdził wokalista.
Brzmi jak żart. Ale Rogucki powiedział to z charakterystycznym dla siebie spokojem, który sprawia, że nigdy do końca nie wiadomo, czy żartuje.
Na razie Coma gra, Rogucki pracuje, a ZUS nalicza. 700 złotych to kwota, przy której nawet najtańszy bilet na koncert robi się luksusem. Fani pytają w komentarzach, czy artysta ma jakiś plan B - i czy reszta polskich muzyków nie jest w dokładnie tej samej sytuacji.
Co myślicie - czy system składkowy w Polsce w ogóle nadaje się dla freelancerów i artystów? Piszcie w komentarzach.




