Cztery tysiące złotych składek miesięcznie i spokojny sen - tak wygląda finansowa rzeczywistość lidera Akcentu. Zenek Martyniuk w rozmowie z 'Super Expressem' przyznał, że o emeryturę zadbał zawczasu i nie ma zamiaru narzekać.

45 tysięcy za koncert, 5 tysięcy emerytury

Zenek Martyniuk od dekad rządzi na polskiej scenie disco polo i nie zamierza zwalniać tempa. Lato to dla niego szczyt sezonu - miejskie festiwale, imprezy plenerowe, pełny grafik. Według informacji podanych przez 'Super Express' wokalista ma otrzymywać za jeden występ nawet 45 tysięcy złotych.

Ale to nie honoraria robią tu wrażenie - przynajmniej nie jedynie.

Martyniuk przyznał w tym samym wywiadzie, że co miesiąc odkłada na emeryturę składki w wysokości 4 tysięcy złotych. Reporterzy 'Super Expressu' wyliczyli, że może to przełożyć się na świadczenie rzędu 5 tysięcy złotych miesięcznie. Po waloryzacji - zapewne więcej.

W branży, gdzie większość artystów liczy na trzy cyfry, to wynik z zupełnie innej ligi.

Agata Młynarska o systemie, który zawodzi artystów

Na brak podobnego komfortu narzeka wielu kolegów Zenka po fachu. Niedawno temat emerytur artystów podjęła Agata Młynarska, która w rozmowie z portalem Plejada postawiła sprawę wprost.

"Ich praca nie przypomina pracy wykonywanej w stałych godzinach, na etacie, z gwarancją regularnego wynagrodzenia" - oceniła dziennikarka i prezenterka.

"Wiele osób widzi jedynie efekt - koncert, spektakl, książkę czy program telewizyjny - nie dostrzegając lat pracy, niepewności i braku stabilizacji finansowej, które często stoją za sukcesem" - dodała w tym samym wywiadzie.

Młynarska wezwała do poważnej debaty o systemowym wsparciu dla twórców. Czy ktoś jej posłucha - to już inna historia.

Zenek Martyniuk tej debaty nie potrzebuje. On swój problem rozwiązał sam - i to dawno temu. Czy inni gwiazdy wezmą z niego przykład?