Natalie Portman wyjeżdżała kręcić film, a jej mąż miał w tym czasie układać życie z inną kobietą. Tak według zagranicznych mediów wyglądały ostatnie miesiące ich małżeństwa.

Miłość zrodzona na planie "Czarnego łabędzia"

Benjamin Millepied pojawił się w życiu Portman jako choreograf - miał nauczyć ją tańczyć balet na potrzeby roli. Nauczył czegoś więcej. Jeszcze przed premierą filmu para ogłosiła związek i ciążę. "To była taka romantyczna historia... To było ekscytujące i zabawne, piękne" - wspominała aktorka w wywiadzie dla SiriusXM.

Pobrali się siedem lat po tym pierwszym spotkaniu na planie. Doczekali się dwójki dzieci. Wyglądało na bajkę.

Bajka skończyła się w maju 2023 roku.

Ona nagrywała film. On podobno był z kimś innym

Zagraniczne media podały wtedy, że Millepied miał wdać się w romans z Camille Étienne - aktywistką o ponad 20 lat młodszą od siebie - i to właśnie pod nieobecność żony, która wyjechała na plan zdjęciowy. Według tych doniesień choreograf podobno próbował naprawić małżeństwo i zabiegał o wybaczenie, ale Portman złożyła papiery rozwodowe w lipcu 2023 roku.

Siedem miesięcy później rozwód był już prawomocny.

"Największym priorytetem Natalie było zapewnienie dzieciom łagodnego przejścia przez ten etap. Ona i Ben bardzo kochają swoje dzieci i oboje skupiają się na tym, by być jak najlepszymi rodzicami" - mówił przyjaciel pary w rozmowie z "People".

Sama Portman nie uciekała od tematu w wywiadach. Przyznała wprost, że przeżywa trudny okres. Bez dramatyzowania, bez publicznych rozliczeń - po cichu i z klasą, jak to ona.

Dziś kończy 45 lat. Podobno wygląda lepiej niż kiedykolwiek. Może dlatego, że najgorsze już za nią?

Co sądzicie o tym, jak Portman poradziła sobie z całą tą sytuacją? Dajcie znać w komentarzach.