Pola Wiśniewska nie gryzie się w język. W ostatniej sesji Q&A na Instagramie wyznała jasno: rozstanie z Michałem Wiśniewskim nie było błędem, tylko lekcją.

# Pola bez żalu do przeszłości

Pola Wiśniewska, podobnie jak każdy po rozstaniu, musiała od nowa budować sobie życie. Ale - i to ważne - nie chce go zamazywać.

"Nie chciałabym cofnąć czasu. Naprawdę. Wiele się wydarzyło, ale to wszystko, co przeżyłam, jest częścią mojej historii i nie chciałabym niczego wymazywać. Wierzę, że ludzie pojawiają się w naszym życiu w odpowiednim momencie. Jedni zostają na dłużej, inni tylko na chwilę, ale każda relacja może nam coś pokazać, czegoś nauczyć, coś w nas zmienić" - napisała gwiazda w ostatnim wpisie na Instagramie.

To zaskakująco filozoficzne podejście do rozwodu. Większość celebrytów albo milczy, albo wyrzuca żal na social media. Pola wybrała trzecią drogę - akceptację.

Medialny chaos? Pola nie śledzi

Gwiazda dodała też, że kompletnie ignoruje medialny szum wokół jej byłego męża i jego nowego związku z Mandarynę.

"Nie wiem, co się dzieje w mediach. Nie śledzę tego, nie interesuje mnie to" - stwierdziła stanowczo. Brzmi to jak idealna strategia - nie czytać o sobie, nie czytać o byłym partnerze, żyć swoim życiem.

Michał znalazł szczęście. Ale czy Pola?

Tymczasem Michał Wiśniewski postrzegany jest przez internautów jako wspierający partner Mandaryny w "Tańcu z gwiazdami". Muzyk niedawno pochwalił się na Instagramie, jak bardzo dumny jest z jej postępów na parkiecie. Widać, że przy tancerce odnalazł nowy rozdział.

Otwarcie się nasuwa pytanie - czy Pola również czeka na kogoś, kto będzie ją wspierać w ten sam sposób? Na razie gwiazda skupia się na sobie i na budowaniu własnej, niezależnej drogi. I może to właśnie najmądrzejsze podejście.

Co myślisz o postawie Poli? Wybrałabyś jej strategię, czy wolisz głośno wyrażać żal?