Paulina Smaszcz ma dość bycia "byłą żoną Kurzajewskiego". W rozmowie na antenie Polskiego Radia RDC celebrytka puściła parę i pozwoliła sobie na uszczypliwość wobec byłego męża - wspomniała o jego wykształceniu i swoich osiągnięciach.

Smaszcz żali się na asymetrię w mediach

Paulina Smaszcz od lat zmaga się z etykietą "byłej żony Macieja Kurzajewskiego". W najnowszym wywiadzie dla Polskiego Radia RDC postanowiła wreszcie otwarcie o tym poruszyć - i jej irytacja była wyczuwalna w każdym słowie.

"Cały czas mówi się o mnie 'była żona Macieja Kurzajewskiego'. Ale nie mówi się o nim 'były mąż Pauliny Smaszcz', nie?" - skarżyła się poirytowana Smaszcz. Widać, że kwestia definiowania jej tożsamości przez pryzmat małżeństwa z dziennikarzem TVN padła jej na nerwy. Nic dziwnego - mówi o sobie jako o osobie z własną tożsamością, dorobkiem i historią.

"Mam doktorat, a on skończył tylko liceum"

To było mocne. Smaszcz nie ograniczyła się do teorii - przeszła do konkretów, rzucając wprost w stronę Kurzajewskiego. Jej słowa to wyraźny cios w stronę byłego męża, który podobno niedawno w mediach opowiadał o swoim rozstaniu z celebrytką.

"Poza tym nikt nie patrzy też na osiągnięcia w życiu. Co z tego, że ja mam doktorat, nadal się kształcę, a on skończył tylko liceum. Nikt, nikt na to nie patrzy, tak? Nikt nie patrzy na to, ile ja osiągnęłam w swoim życiu, jakie ja mam doświadczenie, w ilu korporacjach pracowałam, jakie sukcesy odniosłam" - wyznała w radiu RDC.

Ton jej wypowiedzi nie pozostawiał wątpliwości - Smaszcz uważa, że media skupiają się na jej relacji z Kurzajewskim zamiast dostrzegać jej własne osiągnięcia i potencjał. A uszczypliwość dotycząca poziomu wykształcenia? To był wyraźny signal do byłego męża, że nie zamierza pozwolić się definiować wyłącznie przez pryzmat ich rozstania.

Jak siebie definiuje Paulina

Na koniec Smaszcz zaprezentowała własną wizję siebie - jedną, która nie obejmuje bycia "byłą żoną" nikogo. "Ja mówię o sobie: Paulina Smaszcz, wspaniała partnerka nowej miłości, matka dwójki pociech i babcia. I chodzi o to, jak siebie definiujemy" - podsumowała.

To wyznanie pokazuje, że celebrytka wyciągnęła lekcję z rozstania i postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Nie będzie już czekać, aż media zdefiniują ją poprzez mężczyzn - zrobi to sama. Pytanie tylko: czy Kurzajewski posłucha tej wiadomości, czy będzie dalej wspominał ją w wywiadach jako "swoją byłą żonę"?