Pola Lis wkroczyła w dyskusję o Idze Świątek i Darii Abramowicz. Córka dziennikarki i aktora opublikowała na Instagramie wprost - Hantuchova wyolbrzymia całą sprawę i szuka skandalu tam, gdzie go nie ma.

Zamieszanie wokół Igi Świątek i jej sztabu trwa od kilku dni. Wszystko przez słowa Daniely Hantuchovej, byłej gwiazdy tenisa, która podczas wywiadu z czeskim Canal+ krytycznie wypowiedzała się o zachowaniu zawodniczek z czołówki rankingu.

Hantuchova pracuje jako koordynatorka ds. relacji tenisistek z mediami podczas turnieju WTA w Madrycie. I właśnie tam rzekomo doszło do zdarzeń, które jej zdaniem świadczą o braku szacunku młodych tenisistek. Słowaczka żaliła się na zachowanie Świątek - że przyniosła jej brudne rzeczy do prania. Dostało się także trenerze mentalnej Abramowicz, która według Hantuchovej miała domagać się odgrzania kurczaka podczas awarii prądu.

"W kwietniu 2025 roku podczas turnieju w stolicy Hiszpanii zabrakło prądu. Trenerka poprosiła o ciepłego kurczaka o 11.00. Pewnie oczekiwały, że rozpalę dla nich ogień na kamieniu" - opowiadała Hantuchova z nutą ironii.

Pola Lis: To absurdalne

Córka Kingi Rusin i Tomasza Lisa nie mogła dłużej milczeć. Pola, która pracowała jako dziennikarka sportowa, uważa, że Hantuchova dramatyzuje całą sytuację. Na Instagramie zamieściła screen artykułu i skomentowała słowa byłej tenisistki - wprost i bez owijania w bawełnę.

"Faktycznie, szokujące. Iga Świątek ośmieliła się zapytać o pranie osobę, która podczas turnieju odpowiadała między innymi za kontakt z zawodniczkami. Mało tego, jej sztab poprosił o podgrzanie posiłku przed meczem. Skandal goni skandal" - napisała z wyraźnym sarkazmem.

Lis dodała, że choć awaria prądu w Madrycie była sytuacją wyjątkową, robienie z tych incydentów dowodu na "roszczeniowość jednej z najlepszych tenisistek świata" jest równie absurdalne, co sama medialna burza. Inaczej mówiąc - Hantuchova szuka afery tam, gdzie jej zwyczajnie nie ma.

Co na to tenisowe fandom?

Głos Poli Lis pojawił się w momencie, gdy dyskusja o zachowaniu Świątek i jej zespołu osiąga apogeum. Jedna strona oskarża o brak szacunku dla poprzedniego pokolenia, druga broni czołową zawodniczkę Polski. Między nimi - Lis, która próbuje przywrócić rzeczywistość i wbić szpilkę w rozmyślną dramatyzację.

Fani tenisa czekają, czy do dyskusji włączą się jeszcze inni gracze lub osoby z branży. Na razie jednak Pola Lis zdecydowała się być głosem rozsądku - i nie bała się powiedzieć tego publicznie.