Stadion Śląski w Chorzowie, kilkadziesiąt tysięcy fanów, bilety wyprzedane na długo przed startem - i nagłośnienie, które podobno rozbiło całe widowisko. Dawid Podsiadło otworzył 'Obrotowy Tour', a pod jego podziękowaniem dla publiczności posypały się komentarze, których pewnie nie chciał czytać.

Podsiadło dziękuje, fani odpowiadają szczerze

Po koncercie w Chorzowie Dawid Podsiadło napisał do fanów na social mediach: "Chorzów co to był za obrotowy start! Pięknie śpiewaliście Sto lat dla Mai, wspaniale rozświetliliście stadion, cudownie tańczyliście i śpiewaliście, a do tego ogłosiliśmy Wam z Soblem nasz projekt na ZORZĘ! Mamy nadzieję, że bawiliście się równie dobrze jak my na scenie, dziękujemy".

Przy okazji artysta ze sceny uhonorował Maję Chwalińską za jej finał Rolanda Garrosa - gest, który fani przyjęli z entuzjazmem. Gorzej poszło z samym brzmieniem.

Nagłośnienie zawiodło. Fani piszą wprost

Pod wpisem Podsiadły nie brakowało zachwytów - ale zdjęcia i łzy szczęścia szybko przykryły komentarze o technikaliach. I to dosadne.

"Dawid, to był dramat! Na płycie dźwięk fatalny, nie dało się tego słuchać. Straszny pogłos, często nie rozumieliśmy nawet, co mówisz" - pisała jedna z fanek.

Inna dodała: "To już mój piąty koncert Dawida Podsiadło i niestety muszę przyznać, że był najsłabszy z dotychczasowych. Nagłośnienie było wyraźnie gorsze niż rok temu. Momentami trudno było zrozumieć zarówno teksty piosenek, jak i wypowiedzi artystów między utworami".

Nie zabrakło też wprost o cenie: "Bilety nie należą do najtańszych, a taka lipa, że szkoda gadać" - podsumował kolejny fan.

Czy obsługa techniczna wyciągnie wnioski przed kolejnymi datami trasy? Podsiadło na razie milczy. Fani czekają na odpowiedź.