150 domów kultury rocznie, a zazdrość nie o stadiony. Andrzej Piaseczny w rozmowie z Wojewódkim i Kędzierskim powiedział głośno to, o czym większość artystów jego pokolenia milczy.
Pięćdziesiąt pięć lat, pełne sale i grafik, który zmęczyłby niejednego dwudziestolatka. Andrzej Piaseczny wciąż koncertuje intensywnie, ale w podcaście WojewódzkiKędzierski po raz pierwszy przyznał, że coś zaczyna mu doskwierać.
Czego Piaseczny zazdrości Podsiadle i Sanah?
Andrzej Piaseczny zazdrości młodszym artystom nie wielkich aren ani rekordów sprzedaży, lecz czasu wolnego. Grając rocznie kilkadziesiąt razy więcej koncertów niż Dawid Podsiadło czy Sanah, Piasek ma paradoksalnie mniej przestrzeni na odpoczynek - bo każdy z jego występów to mniejsza sala, a więc więcej dat w kalendarzu, żeby wyjść na swoje.
"Chciałbym mieć więcej czasu dla siebie. To nie znaczy, że mniej koncertować, ale przeorganizować ten czas. Kiedyś mnie zapytałeś, czy nie zazdroszczę Dawidowi Podsiadle czy Sanah wielkich stadionów. Wiesz, czego zazdroszczę? Czasu. Tego, że grają cztery stadiony czy 10 stadionów, a ja gram 150 domów kultury. To jest fajne, to jest dobre, tylko chciałbym trochę więcej czasu dla siebie" - powiedział wprost w WojewódzkiKędzierski.
Intensywny rytm trasy wyraźnie daje mu do myślenia. Piaseczny nie narzeka na brak fanów - przyznaje, że publiczność go kocha i bilety się sprzedają. Problem leży gdzie indziej: w fizycznym tempie, które trudno utrzymać dekadami.
Piaseczny wie, że radio to już nie jego liga
Artysta jest też szczery w kwestii nowej muzyki. Jego fani przychodzą na koncerty po hity, nie po nowości - i Piasek to rozumie. Bez złudzeń mówi, że współczesne radio jest dla niego zamknięte.
"Zaprasza nas się już tylko do Opola i Sopotu, nie bardzo mamy szanse zaistnieć z czymkolwiek w radiu" - podsumował w podcaście.
To rzadka szczerość jak na kogoś, kto wciąż sprzedaje koncerty. "Ja gram tyle koncertów za bilety, że naprawdę nie mam się czego wstydzić" - dodał, zanim ktokolwiek zdążył go zapytać, czy przypadkiem nie narzeka.
Piaseczny nie mówi o końcu kariery. Mówi o zmianie tempa. Czy to zapowiedź odchudzenia grafiku, czy tylko głośne myślenie przy mikrofonie - tego na razie nie wiadomo. Wy jak myślicie - Piasek na emeryturze to w ogóle wyobrażalna rzecz?



