Rajtuzy naciągnięte pod piersi w garderobie i żaden romantyzm. Andrzej Piaseczny opowiedział w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, jak naprawdę wyglądała jego przyjaźń z Anną Przybylską.
Rajtuzy naciągnięte pod piersi w garderobie i żaden romantyzm. Andrzej Piaseczny opowiedział w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, jak naprawdę wyglądała jego przyjaźń z Anną Przybylską.
Poznali się na planie Złotopolskich, gdzie grali zakochaną parę. Nie brakowało romantycznych scen, pocałunków, zbliżeń przed kamerą. Wojewódzki twierdzi, że Przybylska miała mu kiedyś mówić, że Piaseczny - mimo braku aktorskiego przygotowania - radzi sobie z tym naturalnie. Piosenkarz przyjął ten wątek spokojnie, ale bez sentymentów.
"Wszelkie konotacje romantyczne były nieuprawnione"
Piaseczny w podcaście Wojewódzkiego i Kędzierskiego postawił sprawę jasno: sceny z Przybylską to była po prostu praca. "Sztuka to w ogóle jest trochę udawania. Oczywiście można, jeśli jesteś twórcą, napisać piosenkę, w którą wkładasz własne przeżycia, imiona, nazwiska, daty... ale generalnie idziesz po to, żeby odegrać kogoś, więc taka była moja rola. Trochę nie rozumiem nawracania do tego wątku. Zawsze byłem sobą - miałem różne role w życiu" - powiedział wprost.
Prowadzący próbowali wyciągnąć z niego coś więcej. Piaseczny nie dał się. Temat orientacji i ewentualnego "udawania" kogoś, kim nie był, wyraźnie go irytuje. Wcześniej, w rozmowie z Mariuszem Szczygłem w Rozmowach (nie)kontrolowanych, tłumaczył, że część prawd wolał przemycać w tekstach piosenek: "Mam wiele takich. W jednej z najpopularniejszych były słowa: 'Były prawdy, choć nie całe'. Może ktoś to wszystko wyczytał już wcześniej".
Przybylska: piękna i trochę diabełek
Gdy rozmowa zeszła na wspomnienia o samej Przybylskiej, ton Piasecznego się zmienił. Ciepło, bez lukru. "My się z Anką widywaliśmy w tak różnych sytuacjach, że ja do dzisiaj pamiętam jej rajtuzy naciągnięte pod piersi, żeby było jej ciepło w garderobie" - przyznał w podcaście.
I dodał coś, co brzmi jak najlepszy komplement, na jaki go stać: "Z całą pewnością to była piękna kobieta i dobra dziewczyna. Dobra dlaczego? Bo nie udawała anioła. Chyba nawet była troszeczkę diabełkiem".
Anna Przybylska zmarła w 2014 roku. Piaseczny wracał do jej pamięci publicznie nieraz - między innymi przez całą 12. edycję Tańca z Gwiazdami, w której startowała jej córka Oliwia Bieniuk.
Czy takie wspomnienia - szczere, bez pomnikowej otoczki - to właśnie najpiękniejsza forma hołdu? Napiszcie w komentarzach.




