Kuba Wojewódzki zadał mu pytanie, na które większość aktorów odpowiedziałaby dyplomatycznie. Grabowski wybrał inaczej.
Andrzej Grabowski trafił do podcastu Wojewódzkiego i Kędzierskiego i dostał pytanie z gatunku tych niewygodnych: czy dzisiejsi młodzi aktorzy mają szansę dorównać Janowi Nowickiemu? Ikonę polskiego kina trudno zastąpić - Kuba Wojewódzki dopytywał wprost, czy ktokolwiek ze współczesnej sceny zbliży się do jego charyzmy i talentu.
Co Grabowski naprawdę myśli o dzisiejszej branży?
Grabowski nie skłamał, ale też nie chciał nikogo urazić. Przyznał, że świat aktorstwa się zmienił - i to fundamentalnie. Młodzi artyści mają innych idoli i inne cele, a samo podejście do rzemiosła wygląda dziś inaczej. "Są inni niż my, jak zaczynaliśmy" - powiedział w podcaście. Dodał też, że nie chce mówić o młodszych kolegach źle, bo zdaje sobie sprawę, że każda ocena w tym temacie brzmi jak zarzut. "Jeżeli powiem, że nie, to powiem źle o młodych aktorach. Nie chcę powiedzieć o nich źle" - skwitował.
Co ciekawe, Grabowski przy okazji przyznał się do własnej ewolucji. Stwierdził, że dziś na planie bardziej stara się "być" niż "grać" - dokładnie tak samo jak zarzuca młodemu pokoleniu. "Ja też się staram już bardziej być, niż grać" - powiedział.
Nostalgia za Nowickim czy zwykła różnica pokoleń?
Jan Nowicki dla wielu był zjawiskiem nie do powtórzenia - charyzma, osobowość, niepowtarzalny styl. Grabowski nie zamknął drzwi całkowicie, ale jego odpowiedź brzmiała bardziej jak uprzejme unikanie niż realna nadzieja. Dyplomacja na poziomie mistrzowskim - przyznał tyle, ile musiał, i ani słowa więcej.
Czy młode pokolenie aktorów kiedykolwiek wyrośnie na następców takich legend? A może po prostu nie o to już chodzi? Piszcie w komentarzach - kto Waszym zdaniem ma dziś największy potencjał na polskim ekranie.




