Fani napisali, że nagłośnienie było fatalne. Podsiadło stanął na scenie i przyznał im rację - ale nie do końca tak, jak myśleli.

Trasa „Obrotowy Tour" ruszyła, a po kilku pierwszych koncertach w sieci pojawiły się komentarze, których Dawid Podsiadło raczej nie chciał czytać. Widzowie z płyty skarżyli się na nagłośnienie: „Dawid, bawiłam się świetnie, ale niech dźwiękowcy sprawdzą Ci nagłośnienie", „Koncert bardzo dobry, ale nagłośnienie na płycie było fatalne". Opinie szybko się namnożyły.

Co Podsiadło powiedział ze sceny?

Dawid Podsiadło odniósł się do krytyki podczas kolejnego koncertu. Zamiast oświadczenia w mediach społecznościowych wybrał bezpośrednią rozmowę z publicznością - i zrobił to po swojemu, z charakterystycznym humorem. Zagadnął widzów ze sceny, cytując komentarze, które do niego dotarły.

Najpierw zabrał głos w sprawie swojego wyglądu: „Czytałem, że ostatnio wyglądałem, jakbym imprezował trzy dni. Po pierwsze, nie wiem, kiedy imprezowałem jeden dzień ostatnio, chyba że jako 'impreza' macie na myśli, że gram w gry cały czas. To jest mój typ imprezy. Chyba po prostu tak wyglądam. Przepraszam was" - powiedział ze sceny.

Potem zaczął mówić o pieniądzach. I o Kubie Wojewódzkim.

„Moją karierę uratował Kuba Wojewódzki"

Kolejna część wypowiedzi Podsiadły była już czystą ironią - wymierzoną w tych, którzy zarzucali mu komercjalizację i granie wyłącznie dla zysku. Artysta postanowił przerysować te zarzuty do granic absurdu.

„Ludzie w komentarzach, które czytałem, mają rację. Chodzi mi tylko o hajs i zawsze o to mi chodziło. Przepraszam, ale uważam, że po tylu latach powinniśmy być ze sobą szczerzy. Moją karierę uratował Kuba Wojewódzki, istnieję tylko dzięki niemu. Przyjął mnie do serca jako król TVN-u. A ja zawsze chciałem tylko więcej pieniędzy. Ciągle mam za mało pieniędzy. Dlatego błagam was, oddajcie nam opaski po koncercie" - żartował ze sceny.

To ostatnie zdanie to nawiązanie do świecących opasek, które widzowie dostają przy wejściu na koncert - i które podobno masowo zabierają do domu jako pamiątkę. Wzmianka o Wojewódzkim to z kolei autoironia na temat jego startu w talent show, gdzie Kuba Wojewódzki zasiadał w jury.

Reakcja publiczności? Śmiech i oklaski. W sieci podobnie - większość fanów doceniła, że zamiast korporacyjnego przeprosin-oświadczenia dostali żart z dystansem do siebie. Część komentujących zwraca jednak uwagę, że kwestia nagłośnienia nadal pozostaje bez konkretnej odpowiedzi.

Czy ekipa techniczna „Obrotowy Tour" coś poprawi przed kolejnymi datami? Na razie cisza. Fani czekają.