Oshee zapłaciło za hotel Mai Chwalińskiej w Paryżu. Kuba Wojewódzki uznał, że to powód do felietonu - i nie był szczególnie wylewny w pochwałach.
Maja Chwalińska poszła dalej w Rolandzie Garrosie, niż ktokolwiek się spodziewał - ona sama w to włącznie. Problem w tym, że pokój hotelowy zarezerwowała tylko do ćwierćfinału. Nagrody turniejowe wpływają na konto z opóźnieniem, a Paryż nie jest tani. Polska tenisistka powiedziała to wprost dziennikarzom na konferencji prasowej.
Sponsor wkroczył w ostatniej chwili
Oshee, jeden ze sponsorów Chwalińskiej, zareagował błyskawicznie. Marka ogłosiła w swoich mediach społecznościowych, że przejmuje pełne koszty pobytu tenisistki we Francji - hotel, logistykę i zakwaterowanie dla jej bliskich. Ratunek przyszedł, zanim zdążył zamienić się w prawdziwy kryzys.
I tutaj wchodzi Kuba Wojewódzki.
"Tajemnica kontraktu pomija informacje o śniadaniu"
Prezenter napisał o całej sprawie w swoim felietonie "Mea pulpa" na łamach "Polityki". Bez nadmiernego zachwytu.
"Wielki sukces (...) Mai Chwalińskiej. Firma Oshee przedłużyła jej oraz jej rodzicom nocleg w Paryżu podczas turnieju Roland Garros. Tajemnica kontraktu pomija informacje o śniadaniu" - skomentował Wojewódzki.
Uszczypliwość? Owszem. Ale też celna obserwacja - bo historia z hotelem ujawniła coś, o czym środowisko sportowe mówi od dawna. Młode gwiazdy polskiego tenisa często walczą z problemami finansowymi i logistycznymi, które nie pasują do obrazka wielkich turniejów i sponsorskich banerów.
Tenis to nie jest tani sport - nawet dla tych, którzy wygrywają
Chwalińska nie jest wyjątkiem - jest przykładem. Zawodowy tenis pochłania dziesiątki tysięcy złotych rocznie zanim jeszcze zawodniczka dotrze do fazy, gdzie nagrody zaczynają pokrywać koszty. Loty, hotele, trenerzy, fizjoterapeuci, sprzęt - to wszystko spada na zawodnika albo jego rodzinę, zanim sponsorzy w ogóle się pojawią. A kiedy się pojawiają, kontrakty mają swoje limity - i, jak sugeruje Wojewódzki, nie zawsze obejmują śniadanie. Polskie tenisistki od lat wskazują na ten sam problem: system wsparcia nie nadąża za sukcesami na korcie.
Sytuacja Chwalińskiej w Paryżu była niecodzienna tylko dlatego, że powiedziała o niej głośno. Większość zawodniczek milczy - bo sponsor może nie przedłużyć umowy, federacja może zmrużyć oczy, a media zaczną pytać o szczegóły kontraktu. Maja wybrała szczerość. I dostała za to zarówno pomoc Oshee, jak i felieton Wojewódzkiego.
Fani po stronie Chwalińskiej - Wojewódzkiemu obrywa się w komentarzach
Reakcja w sieci była przewidywalna - i jednoznaczna. Komentujący stanęli murem za tenisistką, a Wojewódzkiemu przypominają, że łatwiej pisać felietony z Warszawy niż grać ćwierćfinały w Paryżu bez pewności, czy starczy na kolejną noc w hotelu. Część internautów przyznaje, że tekst prezentera był celny jako obserwacja systemu sponsorskiego - ale niekoniecznie w stosunku do samej Chwalińskiej, która w całej tej historii zachowała się po prostu uczciwie.
Chwalińska zrobiła w Paryżu coś naprawdę wyjątkowego. Pytanie, czy jej zaplecze było gotowe na taki sukces - i czy następnym razem nie będzie musiała liczyć na ostatnią chwilę. A może to właśnie ten brak gotowości systemu powinien być tematem felietonu - nie hotel.


