Patrycja Markowska ma za sobą 25 lat kariery, 10 albumów i dziesiątki przebojów. Dla niektórych pozostaje jednak tylko córką Grzegorza Markowskiego z Perfect. Piosenkarka opowiedziała o spotkaniu, które obudziło w niej mieszane uczucia.
Spotkanie na zakupach, które wszystko zmieniło
Patrycja Markowska zwierzała się na antenie Polskiego Radia RDC o zaskakującym epizodzie z życia codziennego. Podczas robienia zakupów zauważyła, że przygląda się jej uśmiechnięty chłopiec. Pierwsza myśl? Że rozpoznał w niej artystkę. Szybko się rozczarowała.
"Młody chłopiec się do mnie uśmiecha. Ja już włosy poprawiam i mówię: 'Młode pokolenie i tak mnie poznaje?'. On patrzy tak na mnie: 'No ja pani nie poznałem, ale mama mówi, że pani chyba jest znana'" - opowiadała wokalistka. W tym momencie Markowska poczuła ulgę. Radość trwała jednak chwilę.
"Córka Grzegorza Markowskiego"
Kiedy mama chłopca podeszła bliżej, sytuacja całkowicie się zmieniła. Kobieta postanowiła wyjaśnić synowi, z kim ma do czynienia - ale nie w taki sposób, jakby chciała tego Patrycja. "Na to podchodzi mama: 'Nie wiesz, kim pani jest? Córka Grzegorza Markowskiego'. Miałem 10 lat… I cała 'Autobiografia'. Ja sobie myślę - dziesięć wydanych płyt, 50 singli, a dla niektórych i tak będę córką mojego taty" - cytowała swoją wewnętrzną rozmowę artystka.
Przyznaję, że przez chwilę zastanawiała się, czy to ją boli. Ostatecznie spojrzała na całą sytuację z dystansem i uśmiała się sobie. "Ale nie! Pomyślałam sobie: 'Jak miło, że lubią mojego tatę, że wspominają, że ktoś też pamięta piosenki starsze'. Na to trzeba tak patrzeć" - wyjaśniła w radiu Markowska.
Dystans i własne sukcesy
Piosenkarka podkreśliła, że sama ma na koncie sporo osiągnięć i wierną publiczność. Nie zamierza traktować takich spotkań jako powodu do rozczarowania. "Ci, którzy mieli za mną pójść, a poszli, i nie brakuje nam ani frekwencji na koncertach, ani sukcesów. Po prostu trzeba mieć dużo dystansu" - zaznaczała.
Patrycja Markowska nagrała wiele przebojów na przestrzeni swojej kariery - od "Świata się pomyli" po "Gdy zgasną światła". Choć przez lata jej nazwisko nieodłącznie wiąże się z imieniem ojca, sama zbudowała sobie pozycję na scenie. I jak widać, z tego jest dumna.

