Sharon Stone nie kryje się z bólem. W rozmowie z Michelle Obamą otworzyła się na temat aborcji, którą przeszła jako siedemnastolatka - bez wiedzy, bez wsparcia, w terenie gdzie procedura była nielegalna.
Siedemnastoletnia Sharon w pułapce niewiedzy
W podcaście "IMO" byłej pierwszej damy USA Sharon Stone opowiada o czasach, gdy miała 17 lat, studiowała i związała się z mężczyzną starszym o sześć lat. Facet wydawał się stabilny - elektryk na kolei, własne mieszkanie, samochód, motocykl. Ale oboje żyli w kompletnej ciemnocie.
"On nie miał żadnej wiedzy na temat tego, że powinnam stosować jakąś formę antykoncepcji, i ja też nie miałam o tym pojęcia" - wspominała gwiazda. "Mogłam być tą dziewczyną, która urodziła w kabinie toalety" - dodała bez owijania.
Droga do Ohio, prześcieradła w ogniu
Sharonnie powiązała zmian w ciele z ciążą. Partner zorientował się pierwszy - zauważył, że "przytyła". Jej rodzice nie wiedzieli nic. W Pensylwanii, gdzie wówczas mieszkała, aborcja była nielegalna. Musiała jechać do sąsiedniego Ohio.
Zabieg przeszła w samotności i tajemnicy. Po powrocie krwawiła przez wiele dni, siedziała w pokoju ze strachu przed ujawnieniem prawdy. "Spaliłam zakrwawione prześcieradła i ubranie, potem poszłam prosto do szkoły" - opisywała w swojej biografii "The Beauty of Living Twice" (2021).
Grzech milczenia, wina bezbronności
W rozmowie z Michelle Obamą Stone odniosła się również do współczesności. Podkreśliła, że dostęp do edukacji seksualnej był kiedyś niedostępny, a dziś w wielu stanach USA sytuacja nie poprawiła się. "A teraz nie chcemy kobiet otoczyć opieką ginekologiczną i chcemy ścigać je za poronienia" - stwierdziła gorzko.
To nie pierwsza raz, gdy gwiazda mówi o bólu macierzyństwa. Wcześniej przyznała, że dziewięciokrotnie poroniła. Tym razem jednak spojrzała wstecz - na dziewczynę, którą była, na strach i bezbronność, na system który zostawił ją samą.
Co dalej z rozmową Obamy? Całość dostępna w podcaście "IMO".