Patrycja Krogulska wybrała dystans i godność. Po tym, jak Mateusz Damięcki ujawnił w podcaście szczegóły ich ekspresowego rozwodu sprzed lat, była żona aktora postanowiła zabrać głos - ale na swoich warunkach: z szacunkiem do przeszłości i bez rozprawiania o sprawach prywatnych.
# Krogulska odpowiada Damięckiemu
Patrycja Krogulska nie będzie grać w medialne gry. Kiedy Mateusz Damięcki zaczął opowiadać w podcaście "Żurnalisty" o tym, jak sędzia powiedziała im "zadrwiliście z instytucji państwa", wszyscy czekali, czy jego była żona skomentuje. Nie czekali długo - ale odpowiedź Krogulskiej brzmiała zupełnie inaczej niż można było się spodziewać.
"Nigdy nie komentowałam związku z Mateuszem, bo uważam, że sprawy prywatne powinny takie pozostać. Mam dużo szacunku do przeszłości i uważam, że obie strony na ten szacunek zasługują" - powiedziała Krogulska w rozmowie z Plejadą.
Kwartał, który zmienił ich życia
Ich historia należy do najkrótszych małżeństw polskiego show-biznesu. Ślub jesienią 2010 roku, rozwód zaledwie trzy miesiące później. Sędzia, która prowadziła rozprawę, nie przebierała w słowach - procedura trwała 21 minut. Damięcki wspominał, że słowa o zadrwianiu z instytucji państwa dotknęły go głęboko, bo miały w sobie ziarno prawdy.
"Sobie podeszliśmy do tego, że tu sobie weźmiemy ślub, tam weźmiemy rozwód" - przyznał aktor w podcaście, dodając, że rozczarował się sam sobą.
Tymczasem Damięcki buduje życie z Pauliną Andrzejewską, z którą ma dzieci. Krogulska natomiast wolała nie wchodzić w publiczną dysputę o przeszłości - mimo iż media czekały na jej odpowiedź.
Klasa w milczeniu
Zamiast tłumaczeń czy kontrataków, Krogulska wybrała najgodniejszą drogę: szacunek do przeszłości i zamknięcie tematu. W świecie celebrytów, gdzie każdy chętnie komentuje nawet nie swoje sprawy, jej postawa brzmi jak wdech świeżego powietrza.
Co na to fani? Czy uważacie, że Patrycja postąpiła słusznie, nie rozprawiając publicznie o rozwodzie?


