Hejt nie wyrzucił Daniela Olbrychskiego z 'Rancza'. Reżyser Wojciech Adamczyk odpowiedział fanom jednym zdaniem - i kropka.
Zdjęcia do 11. sezonu 'Rancza' właśnie ruszyły, a ekipa wróciła na plan po prawie dekadzie przerwy. Wystarczyło jedno ogłoszenie o obsadzie, żeby internet stanął w ogniu.
Kim jest Ignacy Japycz i dlaczego wybuchła awantura?
Daniel Olbrychski ma wcielić się w postać Ignacego Japycza - krewnego bohatera, którego przez lata grał nieżyjący już Franciszek Pieczka. Część widzów błędnie odczytała tę informację jako zastąpienie Pieczki, co tylko dolało oliwy do ognia. Ale główny zarzut był inny: spora grupa internautów powiązała obecność Olbrychskiego na ekranie z jego poglądami wygłaszanymi publicznie i zażądała zmiany w obsadzie.
Producent Maciej Strzembosz jako pierwszy odpowiedział na ataki. "Widzę, że wylała się fala hejtu na Daniela Olbrychskiego, ze względu na to, że otwarcie głosi swoje poglądy" - napisał na Facebooku, sygnalizując, że personalne ataki na aktora nie spotkają się z aprobatą produkcji.
Adamczyk postawił sprawę jasno: aktor zostaje
Kluczowy głos należał jednak do reżysera. Wojciech Adamczyk opublikował w mediach społecznościowych długie oświadczenie, w którym zwrócił się bezpośrednio do fanów serialu.
"Drodzy Ranczersi! Daniel Olbrychski jako osoba prywatna miał prawo wyrazić swoje poglądy. Mamy wolność słowa. Wy macie prawo oceniać poglądy Daniela Olbrychskiego, mamy wolność słowa. Szanuję wszystkie wypowiedzi! Ale oddzielajcie, proszę, aktora od postaci! Daniel Olbrychski to wybitny aktor, legenda polskiego kina, wcieli się w postać z 'Rancza' i na pewno, gwarantuję, nie będzie głosił swoich poglądów, tylko poglądy Ignacego Japycza! Poczekajcie na emisję i oceńcie, czy Wam się Japycz Ignacy podoba. Nie Olbrychski, tylko Japycz. Widz jest najważniejszy, bo od niego zależymy. Pracujemy dla Was. Niech zatem ten Widz da szansę" - napisał Adamczyk.
Twórcy nie ugięli się pod presją komentarzy. Olbrychski zostaje w obsadzie i żadnych zmian nie będzie.
Pytanie, czy fani 'Rancza' posłuchają apelu reżysera i dadzą Ignacemu Japyczowi szansę dopiero po emisji - czy hejt wróci ze zdwojoną siłą, gdy serial trafi na ekran? Dajcie znać w komentarzach.





