Robert Motyka nie mógł uwierzyć, że Joanna Kołaczkowska odchodzi. Rok po jej śmierci komik przyznał wprost: modlił się o cud i liczył na niego do samego końca.

Joanna Kołaczkowska odeszła rok temu. Dla środowiska kabaretowego to była strata, po której wciąż widać pustkę. Robert Motyka z kabaretu Paranienormalni wrócił teraz do tamtych chwil - i nie ukrywał, że mówienie o niej w czasie przeszłym nadal sprawia mu trudność.

"Taka cudowna osoba musi się z tego wylizać"

Kiedy wiadomość o chorobie Kołaczkowskiej zaczęła krążyć w branży, nikt nie chciał brać pod uwagę najgorszego scenariusza. Motyka w rozmowie z Kozaczkiem przyznał, że on też nie. "Odejście Asi, w ogóle jej choroba, była dla nas wszystkich dużym zaskoczeniem i szokiem. Za tym szokiem szło takie przeświadczenie, że ona jest tak cudowną osobą, tak wspaniałą i ona na pewno się z tego wyliże" - powiedział komik.

Z czasem zaczęły docierać do niego niepokojące sygnały - część informacji pojawiała się na profilu kabaretu Hrabi, część przekazywano ustnie podczas branżowych spotkań. Stan artystki był poważniejszy, niż wszyscy chcieli przyznać. Mimo to Motyka trzymał się nadziei. "Wszyscy liczyliśmy na to, że jednak cud sprawi, że ona po prostu wyzdrowieje. I wszyscy się modliliśmy" - wyznał.

Nawet gdy sytuacja stała się jednoznaczna, nie odpuszczał. "Dowiedziałem się też, że to jest jednak bardzo poważna sprawa i tylko cud może sprawić, że ona wyzdrowieje. Ale powiem szczerze, że liczyłem na ten cud" - dodał w rozmowie z Kozaczkiem.

Pogrzeb, na którym płakano i śmiano się jednocześnie

Gdy wiadomość o śmierci Kołaczkowskiej dotarła do Motyki, poczuł coś, czego się nie spodziewał. Artystka nie była jego bliską przyjaciółką - a jednak strata uderzyła go jak utrata kogoś z rodziny. "Jak umiera ktoś z pierwszych stron gazet, jakiś aktor, to umiera ktoś. Jak umarła Asia, czułem, że umiera mi ktoś bliski z rodziny. To było bardzo trudne" - przyznał.

Na jej pogrzebie emocje mieszały się w sposób, który sam Motyka opisuje jako coś wyjątkowego. Uczestnicy płakali - ale kiedy przypominano sobie jej piosenki, teksty i fragmenty skeczy, przez łzy przebijał się uśmiech. "Na przemian śmialiśmy się i płakaliśmy" - wspominał komik.

Joanna Kołaczkowska przez lata związana była z kabaretami Potem i Hrabi. Jej występy do dziś regularnie pojawiają się w mediach społecznościowych - i wciąż zbierają miliony wyświetleń. Motyka przyznał, że sam do nich wraca. I że czasem przez chwilę ma wrażenie, że za moment znów zobaczy ją na scenie.

Rok minął. Dla tych, którzy ją znali - najwyraźniej wcale nie tak dużo.

Robert Motyka, fot. KAPIF.
Robert Motyka, (© KAPIF)
Robert Motyka, fot.: KAPiF
© KAPiF
Dariusz Kamys, Joanna Kołaczkowska, fot. AKPA
Kabaret Hrabi. Savoir-vivre, program rozrywkowy, Polska 2012, reż. Joanna Kołaczkowska, scena z: Dariusz Kamys, Joanna Kołaczkowska, SK:, , (© Baranowski)
Joanna Kołaczkowska, fot. AKPA.
Joanna Kołaczkowska, (© AKPA)
Joanna Kołaczkowska, fot. AKPA.
© AKPA