Michel Moran powiedział głośno to, o czym wszyscy wiedzą przy restauracyjnym stoliku: woda w Polsce kosztuje tyle, co przystawka. I przyznał, że branża sama sobie na tę krytykę zapracowała.

Juror MasterChefa udzielił wywiadu serwisowi Pudelek i nie gryzł się w język. Michel Moran - Francuz z hiszpańskimi korzeniami, który największą karierę zrobił właśnie w Polsce - otwarcie przyznał, że restauratorzy od lat traktują gości po kieszeni przy pozycji, która w większości krajów Europy jest bezpłatna.

Moran przyznaje: sami sobie zgotowaliśmy ten los

Kucharz bez ogródek skomentował praktykę naliczania wysokich opłat za wodę kranową w polskich restauracjach. Branża gastronomiczna latami zarabiała na tym, co w Niemczech, Francji czy Hiszpanii kelner przynosi automatycznie z uśmiechem. Moran nie bronił kolegów po fachu. "Przyznajmy, woda w restauracjach w Polsce nie jest tania. Nasza wina. Moja wina może. Bardzo dobrze jest dać taką możliwość konsumentowi" - powiedział w rozmowie z Pudelkiem.

Zmiana przepisów nadchodzi szybciej, niż niektórzy restauratorzy by chcieli. Od 12 sierpnia każdy lokal gastronomiczny w Polsce będzie zobowiązany podać gościowi co najmniej 0,5 litra wody kranowej na osobę - bezpłatnie. To koniec epoki, w której za szklankę wody płaciło się jak za kieliszek wina.

Jest jeden haczyk - i Moran się nim martwi

Nowe przepisy to dobra wiadomość dla portfeli gości, ale Moran widzi potencjalny problem. Polacy przez lata byli przekonywani, że woda z butelki to standard, a kranówka - coś gorszego. Teraz ta mentalność może obrócić się przeciwko samej inicjatywie. "Obawiam się tylko jednego: czy nasi goście będą ufać wodzie z kranu? Ja będę podawać wodę z filtra. Myślę, że to jest bardzo dobra inicjatywa. Koniec końców wygra konsument i o to chodzi" - zaznaczył kucharz w tej samej rozmowie.

Moran zapowiedział więc własne rozwiązanie - filtrowana woda zamiast kranówki prosto z rury. Sprytne wyjście, które usatysfakcjonuje i przepisy, i gości przyzwyczajonych do szklanki bez smaku chloru.

Cała sprawa otwiera szersze pytanie o kulturę w polskiej gastronomii. Branża, która przez lata zarabiała na wodzie więcej niż na niektórych daniach, będzie musiała to nadrobić jakością i serwisem - a nie rachunkiem na końcu wieczoru. Czas pokaże, czy restauratorzy potraktują sierpniowe przepisy jako szansę na odbudowanie zaufania gości, czy jako kolejną pozycję do obejścia. Co wy na to - wreszcie macie dość płacenia za wodę w restauracji?