Pascal Brodnicki milczał przez lata. Teraz wraca do telewizji i pierwsza rzecz, którą robi - to wystawia Magdzie Gessler ocenę.

Przez dobrą dekadę Brodnicki kręcił się na obrzeżach polskiego show biznesu. Programy się skończyły, oferty wyschły, nawet udział w pierwszej edycji Azji Express nie przykuł do niego na nowo kamer. Teraz dostał szansę, jakiej nie można było odrzucić - fotel jurora w 15. edycji MasterChefa.

Francuz z polskim paszportem znów w grze

Pascal Brodnicki urodził się w Lille, szkołę gastronomiczną skończył we Francji, do Polski przyjechał po raz pierwszy w 1991 roku. Zaczęło się świetnie - własny program, potem drugi, kilka książek kulinarnych, kolejka reklamodawców. Kiedy jednak Pascal: Po prostu gotuj zszedł z anteny, zainteresowanie gwałtownie opadło. W podcaście Wojewódzkiego i Kędzierskiego Brodnicki przyznał wprost: „Robiłem jeden reality show, to była właśnie Azja Express, bo mnie to jarało. Nie gotowałem, ale po pierwsze, nie dostałem propozycji". Bez owijania w bawełnę.

Na kolejną propozycję z pierwszej ligi czekał długo. Kiedy w końcu przyszła, była konkretna - miejsce przy stole obok Michela Morana i Magdy Gessler. W rozmowie z Eską Brodnicki nie ukrywał, że to właśnie nazwiska współjurorów przeważyły szalę.

Co naprawdę myśli o Gessler?

Brodnicki o Magdzie Gessler mówi z wyraźnym szacunkiem, ale bez lukru. W rozmowie z Eską stwierdził: „Magda, wielka osobowość, kobieta, która zna się, ma doświadczenie w takim sensie, że dużo podróżowała, dużo spróbowała, ma naprawdę prawo oceniać, bo widziała to wszystko". To nie jest komplement przez zaciśnięte zęby - Brodnicki naprawdę wydaje się cenić jej kulinarną biografię.

Dodał jednak coś, co fani Gessler znają doskonale: „Oczywiście, wszyscy znamy Magdę, Magda nie ma języka w kieszeni, więc jak ma coś do powiedzenia, to do bólu. No i tak to wygląda". Krótko, dosadnie i - trzeba przyznać - celnie.

Przy stole jurorskim MasterChefa zebrało się więc troje ludzi, którzy mają zdanie i nie mają zwyczaju go chować. Michel Moran ze swoją precyzją, Gessler z temperamentem i Brodnicki - który po latach nieobecności najwyraźniej postanowił mówić to, co myśli. Dla uczestników 15. edycji może to oznaczać jedno: taryfy ulgowej nie będzie.

Czy powrót Brodnickiego po tylu latach przerwy to strzał w dziesiątkę producentów MasterChefa? Napiszcie w komentarzach - czekamy na wasz werdykt.