Kayah powiedziała mu, że go nie lubi - i odeszła, obracając się na pięcie. Kuba Badach dostał gromy. A potem przez lata udawali, że wszystko gra.
Kayah i Kuba Badach uchodzą dziś za przyjaciół z branży - wspólne projekty, wzajemny szacunek, podcast z nostalgią w tle. Ale początki? Katastrofa. I to z powodu jednego żartu, który Badach postanowił posunąć za daleko.
Urodziny w Harendzie i żart, który wyszedł bokiem
Kayah miała trzydziestkę, imprezę w Harendzie i pełen dom ludzi. Badach dopiero wchodził do branży - nagrywał z zespołem Poluzjanci w Radiu Lublin. Na imprezie padło pytanie o absurdalne plotki: podobno w pokojach gościnnych znaleziono martwe zwierzę, a podejrzenie padło na muzyków. Kayah podeszła do Badacha i zapytała wprost, czy to prawda.
Badach potwierdził. Żartobliwie, z uśmiechem - ale potwierdził. A Kayah uwierzyła.
"Bo ja taka jestem. Niestety jestem bardzo naiwna. Powiedziałam, że cię nie lubię. Tak, to była obraza" - wyznała wokalistka w podcaście "Kayah zaprasza" w RMF Classic.
Badach wspominał reakcję koleżanki bez ogródek: "Ty odeszłaś po prostu, obróciłaś się na pięcie. Takie gromy dostałem od ciebie, więc tym bardziej byłem zaskoczony, że kilka lat później padła propozycja".
Rok wspólnej trasy i imię na "A"
Mimo fatalnego startu drogi się przecięły. Badach trafił do składu Kayah jako chórzysta - i jak sam przyznał w tym samym podcaście, był zachwycony: "Nasze drogi pięknie się przecinały, a później przyjąłem z radością rolę chórzysty. To było genialne, bo mogłem zobaczyć topową artystkę z topowym składem".
Sielanka trwała do momentu, gdy Kayah zapomniała, jak kolega ma na imię. Na scenie w Lublinie, po roku wspólnego grania, przedstawiła go jako... Agnieszkę.
"Obraziłem się na ciebie. Przedstawiłaś mnie jako 'Agnieszka' w Lublinie. Tak było: 'Iwonka i Agnieszka'. I ja miałem takie: 'Agnieszka? Po roku grania razem?!'. Zszedłem, wsiadłem w samochód i odjechałem" - opowiadał Badach, udając obruszenie.
Oboje śmiali się z tej historii w podcaście jak z czegoś, co dziś brzmi zabawnie. Trzy dekady temu - niekoniecznie.
Taka przyjaźń w show-biznesie to rzadkość: zaczęła się od "nie lubię cię", przeszła przez pomylone imię, a skończyła na wspólnych projektach i wspominkach przy mikrofonie. Ciekawe, co jeszcze Kayah "zapomniała" przez te lata - i czy Badach jej to wszystko wybaczył.




