We Francji jest to standard od dekad, w USA kelner przynosi wodę zanim zdążysz usiąść. Michel Moran uważa, że Polska powinna pójść tym samym tropem - i nie owija w bawełnę.
Co Moran sądzi o darmowej wodzie w restauracjach?
Michel Moran popiera projekt zobowiązujący lokale gastronomiczne do serwowania klientom bezpłatnej wody z kranu. Juror 'MasterChefa' powiedział to wprost w rozmowie z 'Faktem' - bez dyplomatycznych uników, bez owijania w bawełnę. Część branży już teraz alarmuje o dodatkowych kosztach, ale Moran tego stanowiska nie podziela.
"Bardzo dużo krajów na świecie wprowadziło już takie rozwiązanie - we Francji jest tak od zawsze, a w Stanach Zjednoczonych powszechna jest tzw. tap water. Myślę, że to dobra inicjatywa i nie widzę w tym nic złego. Można to w pełni zrozumieć, tym bardziej że woda w polskich restauracjach bywa obecnie dość droga" - stwierdził restaurator w rozmowie z 'Faktem'.
Ciężko odmówić mu racji. Butelka wody w centrum Warszawy potrafi kosztować tyle co przystawka w Paryżu.
Darmowa kranówka? Moran dostosuje się, ale z jednym warunkiem
Moran zapewnia, że jego restauracja podporządkuje się nowym przepisom, jeśli te wejdą w życie. Nie spodziewa się też, że darmowa woda z kranu wyprze mineralną z menu - goście będą mieć wybór i prawdopodobnie z niego skorzystają.
"Na pewno znajdą się goście, którzy będą chętnie korzystać z darmowej wody z kranu, jak i tacy, którzy nadal będą woleli zamówić tradycyjną wodę mineralną w butelce" - ocenił juror 'MasterChefa'.
Jest jednak jeden haczyk. "Oczywiście dostosujemy się do nowych przepisów i będziemy proponować wodę z kranu każdemu gościowi. Uważam jednak, że będziemy musieli ją wcześniej filtrować" - zaznaczył Moran w 'Fakcie'.
Filtracja to koszt - i właśnie o tym cicho mówią restauratorzy, którzy projektu nie są tacy pewni jak Moran. Czy rząd weźmie to pod uwagę przy pisaniu przepisów? Ciekawe, co na to cała reszta branży.



