Makaron z pomidorami za 130 złotych. Tyle kosztuje danie, które Książulo nazwał 'totalnie zwykłym' w restauracji, do której warszawskie gwiazdy chodzą od 15 lat. Youtuber zjadł, zapłacił i się wkurzył.

Szymon Nyczke, znany w sieci jako Książulo, odwiedził jeden z najbardziej obleganych przez celebrytów lokali w centrum Warszawy. Restauracja działa od 15 lat i ma status miejsca, w którym 'trzeba być widzianym'. Książulo był - i teraz tłumaczy fanom, dlaczego mu to nie wyszło na zdrowie dla portfela.

Kanapka za 91 zł, tatar za 99 zł i burger z wagyu za 269 zł

Książulo zamówił niemal całe menu i ocenił je szczegółowo na swoim kanale. Kanapka klubowa za 91 złotych dostała od niego umiarkowany komplement - była dobra, ale nie na tyle, żeby wracać. Gorzej wypadły kolejne dania. Sałatkę Cezar za 85 złotych uznał za zbyt małą jak na tę cenę, a tatar za 99 złotych skrytykował słowami: 'Jadłem wiele razy lepsze tatary'.

Szczególnie srogo obszedł się z burgerem z wołowiną wagyu za 269 złotych. W recenzji na swoim blogu napisał wprost, że kucharz zmarnował drogie mięso: 'Bułka jest beznadziejna i się sypie. Uważam, że wagyu fajne jest jako stek na talerzu, ale w burgerze? Wydaje mi się to trochę bez sensu. Różnice są bardzo małe, a największe? Chyba na rachunku'.

130 złotych za makaron z pomidorami. 'Marża 2000%'

Prawdziwy szok przyszedł przy makaronie z sosem pomidorowym i trzema pomidorkami - daniu wycenionym na ponad 100 złotych (po doliczeniu obowiązkowej opłaty serwisowej: 130 złotych). Książulo nie gryzł się w język: 'To są dla mnie jajca: 130 złotych z serwisem za trochę makaronu, sos pomidorowy i trzy pomidorki bez skórki?! Jest to totalnie zwykłe i totalnie dobre. Tu chodzi o to, że na tym talerzu nic nie ma. Grube przegięcie. Marża 2000%. Trzeba lubić po prostu przepłacać'.

Jedyne danie, które Książulo uznał za uczciwe w stosunku do ceny, to pizza z carpaccio wołowym i truflą za 112 złotych. 'To jest coś, co w końcu wsadziłem tu do gęby i poczułem, że to jest drogie jakby w smaku' - przyznał w nagraniu.

Łączny rachunek po całej degustacji wyniósł 1951 złotych - wliczając obowiązkowy serwis doliczany do każdego zamówienia. Książulo podsumował wizytę bez ogródek: 'Jest tu po prostu drogo i smakuje to tak, jak wszędzie, a czasami gorzej'.

Dla kogoś, kto jadł już w najbardziej luksusowym hotelu w Dubaju i próbował najdroższej pizzy w Nowym Jorku, to mocna ocena. Ciekawe, czy właściciele lokalu ją przeczytali - i czy cokolwiek zmienią. A wy byście tam poszli za takie pieniądze? Piszcie w komentarzach.