26 marca 2001 roku Piotr Sobociński wrócił z kanadyjskiego planu filmowego wykończony. Położył się spać i już się nie obudził - serce stanęło w nocy, bez ostrzeżenia. Miał 43 lata i właśnie miał zacząć nowe życie.

Hanna Mikuć poznała go na planie. On miał 24 lata, ona - 27. Zanim film trafił do kin, Piotr Sobociński był już jej mężem.

Ona zrezygnowała z kariery. On dostał nominację do Oscara

Tuż po premierze "Nieciekawej historii" Hanna urodziła pierwszego syna, Piotra juniora. Wtedy właśnie dostała prestiżową Nagrodę im. Zbyszka Cybulskiego - i niemal natychmiast odsunęła aktorstwo na drugi plan. "Non stop miałam wyrzuty sumienia, że poświęcam synowi za mało czasu" - wspominała w rozmowie z tvp.pl. Gdy na świecie pojawił się drugi syn, Michał, wzięła urlop i - jak sama przyznała - wypadła z rynku.

Tymczasem kariera Piotra nabierała tempa. W 1994 roku, gdy urodziła się córka Maria, kręcił z Krzysztofem Kieślowskim "Trzy kolory. Czerwony". Rok później dostał za te zdjęcia nominację do Oscara i propozycję pracy w Hollywood. Hanna spakowała dzieci i pojechała za mężem. "Dzieci chodziły do amerykańskich szkół. Plusem było to, że nauczyły się świetnie mówić po angielsku" - opowiadała w "Rewii".

Ameryka nigdy nie miała być na stałe. Zarobione pieniądze inwestowali w remont willi na warszawskim Mokotowie - ich, jak mówili, przystani na starość.

Zasnął i nie wstał. Hanna Mikuć przez lata milczała o tej nocy

W marcu 2001 roku Piotr Sobociński pracował w Kanadzie. 26 marca wrócił do domu zmęczony i wyraźnie zestresowany. Hanna domyśliła się, że coś poszło nie tak, ale nie pytała. Piotr położył się spać i już się nie obudził - atak serca, we własnym łóżku, w wieku 43 lat.

"Do śmierci mojego męża przyczynił się stres związany z pracą. Nasze życie stało się gonitwą" - wyznała Mikuć po latach w wywiadzie dla "Show". "Kariera wcale nie przyniosła nam szczęścia ani spełnienia" - dodała.

Po tragedii wróciła z dziećmi do Warszawy. Przyjęła rolę w "M jak miłość" - matki Kingi granej przez Katarzynę Cichopek - i gra ją do dziś. "Ucieczka w pracę pomogła mi się pozbierać po tragedii. Im pracy więcej, tym lepiej" - mówiła na łamach "Show".

Nowego mężczyzny w swoim życiu nie wpuściła. Piotr Sobociński był - jak sama mówi - miłością jej życia. Jej dzieci poszły jednak w ślady rodziców: synowie Piotr i Michał są operatorami, córka Maria - aktorką. "Przez całe życie mówiłam, że się wyłamię" - śmiała się Maria Sobocińska w "Dzień Dobry TVN". Nie wyszło.

Jak myślisz - czy praca naprawdę może pomóc przepracować taką stratę? Napisz w komentarzu.