Przez 12 lat grał na pianinie, potem na klarnecie, skończył szkołę muzyczną. Mama miała plan - tyle że Kacper Kuszewski miał własny.
Przez 12 lat grał na pianinie, potem na klarnecie, skończył szkołę muzyczną. Mama miała plan - tyle że Kacper Kuszewski miał własny.
Dziś fani znają go przede wszystkim jako Marka Mostowiaka z M jak miłość. Ale zanim serial uczynił go twarzą polskiej telewizji, był nastolatkiem w Gdyni, który śpiewał na klatce schodowej głośniej niż powinien.
Sąsiad otworzył drzwi i zmienił mu życie
W tym samym bloku mieszkał Jerzy Gruza - ówczesny dyrektor Teatru Muzycznego w Gdyni. Kiedy sąsiedzi wychylali głowy z mieszkań i prosili o ciszę, Gruza zareagował inaczej. Zaprosił chłopaka na casting do musicalu Les Misérables. Kuszewski dostał rolę.
"Mieszkałem w tym samym bloku w Gdyni, co ówczesny dyrektor teatru Jerzy Gruza. Chodziłem po klatce schodowej i głośno śpiewałem. Wszyscy sąsiedzi prędzej czy później otwierali drzwi i krzyczeli: na miłość boską, już dosyć tego śpiewania, a Jerzy Gruza nie krzyczał, tylko zaprosił mnie na casting" - opowiadał aktor w Dzień dobry TVN.
Jego siostra Justyna, też aktorka, wspominała go wtedy jako kogoś "bardzo energicznego, żywiołowego i rozśpiewanego". Talent był oczywisty. Pytanie, czy pójdzie w jego ślady - już niekoniecznie.
Mama znała ten świat od podszewki i właśnie dlatego się bała
Rodzice Kuszewskiego - Małgorzata Szudarska i Jarosław Kuszewski - sami byli aktorami. Mama doskonale wiedziała, jak wygląda ten zawód od środka. I właśnie dlatego chciała dla syna czegoś innego. Pchnęła go w stronę muzyki - poważnej, klasycznej, z dyplomem.
"Przez 12 lat uczyłem się gry na pianinie. Potem na klarnecie. Skończyłem szkołę muzyczną. Do grania troszkę przymuszała mnie mama, która chciała mieć syna-muzyka. Gdy zdawałem do szkoły aktorskiej, mama była lekko przerażona, bo znała ten świat od podszewki. Widziałem, że raczej nie pochwala mojego wyboru" - mówił Kuszewski w rozmowie z Faktem.
Zdanie zmieniła dopiero wtedy, gdy zobaczyła, że syn naprawdę sobie radzi. Kuszewski zapamiętał jeden konkretny moment - błysk w jej oczach, kiedy był już w szkole teatralnej. Nie zdążyła jednak doczekać jego dyplomu. "Niestety zmarła, zanim zrobiłem dyplom" - dodał aktor.
Ta historia boli podwójnie: mama w końcu przyznała mu rację, ale nie mogła tego powiedzieć wprost. Kuszewski wie o tym tylko z jednego spojrzenia.
Jak myślicie - czy rodzic ma prawo odwodzić dziecko od marzenia, które sam przeżył? Piszcie w komentarzach.




