Mąż i menedżer w jednym - brzmi jak przepis na katastrofę. Kevin Mglej twierdzi jednak, że z Roksaną Węgiel wypracowali system, który działa: pewne decyzje należą do niej i koniec dyskusji, inne do niego - i też koniec dyskusji.
Kevin Mglej rzadko mówi o kulisach swojej pracy z żoną. Tym razem w rozmowie z Pudelkiem zrobił wyjątek i opisał, jak dokładnie wygląda ich zawodowa codzienność.
Jasny podział: ona decyduje, on decyduje
Mglej i Węgiel w studiu i na spotkaniach biznesowych odkładają małżeństwo na bok. Producent i menedżer w jednej osobie przyznał w wywiadzie dla Pudelka, że to jedyna metoda, która pozwala im działać bez chaosu. Starszy o osiem lat Kevin stara się dawać Roksanie przestrzeń na własne wybory artystyczne - ale tylko do pewnego momentu.
"Staram się pokazywać różne możliwości, ale to ona decyduje, co chce robić. I myślę, że najważniejsze w tym wszystkim jest też zostawienie przestrzeni na subiektywne decyzje artysty, no bo tutaj, kiedy pytasz mnie o pracę, to wychodzimy z tej roli mąż-żona" - powiedział Kevin Mglej w rozmowie z Pudelkiem.
Brzmi sielankowo - ale to nie jest demokracja. To raczej precyzyjnie podzielona strefa wpływów.
'Roksanka z nimi nie dyskutuje' - tak to działa naprawdę
Mglej w tej samej rozmowie opisał konkretne zasady ich współpracy. Każda ze stron ma swoją domenę decyzji i żadna nie wchodzi w kompetencje drugiej. Brzmi twardo - bo takie jest.
"Wchodzimy w rolę artystka-menedżer i mamy pewną paletę kwestii, w których Roksana podejmuje decyzje, ja z nimi nie dyskutuję, i pewną paletę kwestii, w których ja podejmuję decyzje i Roksanka z nimi nie dyskutuje. I tak nam to działa" - wyjaśnił Mglej.
To o tyle ciekawe, że Węgiel dopiero niedawno publicznie podziękowała mężowi za wsparcie w karierze. Teraz wiemy, że to wsparcie ma bardzo konkretne granice - i obie strony tych granic pilnują.
Czy taki model - miłość w domu, biznes w biurze - sprawdza się na dłuższą metę? Fani Roksany mają na ten temat różne zdania. A wy - dajcie znać w komentarzach.




