Rodzice w trasie, dom pełen muzyki i bodźców - ale dziecko samo. Patrycja Markowska nie idealizuje swojego wychowania w cieniu legendy rocka.
Córka Grzegorza Markowskiego, lidera Perfect, ma 46 lat i własną patchworkową rodzinę. Teraz, jako mama i macocha dwóch nastolatków, patrzy wstecz - i nie wszystko jej się podoba w tym, co zobaczyła.
"Nie udało mi się w stu procentach"
Patrycja Markowska w rozmowie z "Faktem" przyznała wprost, że rock'n'rollowe dzieciństwo ma swoją ciemną stronę. "Mamy dwóch nastolatków w domu, mieszkamy razem, na pewno dzieciństwo w rock'n'rollowym domu nie jest łatwe, bo jest nieprzewidywalne. Dzieci lubią przewidywalność" - powiedziała piosenkarka. I dodała: "Miałam na pewno bardzo ciekawych rodziców. Ciekawy dom pełen emocji, muzyki, bodźców, ale też były momenty, że się czułam jako dziecko sama, kiedy rodzice wyjeżdżali w trasę".
Grzegorz i Krystyna Markowscy - on muzyk, ona baletnica - jeździli po świecie, kiedy mała Patrycja zostawała. Piosenkarka nie ukrywa, że tego właśnie chce oszczędzić swojemu synowi Filipowi oraz pasierbowi, synowi restauratora Tomasza Szczęsnego, którego poślubiła.
Rodzice jak hipisi, córka na straży
Dziś Grzegorz Markowski jest na emeryturze, a Krystyna nie ma smartfona ani komputera. Patrycja cytowana przez "Życie na gorąco" zdradziła, że rodzice mówią wprost: "Ciągle chcą żyć jak hipisi". Nie mają telefonów, nie korzystają z internetu - i podobno są szczęśliwi.
To Patrycja pełni teraz rolę łączniczki ojca ze światem show biznesu. Sama jednak postawiła na inne priorytety niż on w jej dzieciństwie - stabilność, przewidywalność, obecność.
Czy da się całkowicie uciec od artystycznego chaosu, kiedy ma się go we krwi? Patrycja sama przyznaje, że jej też nie wyszło idealnie. Ale przynajmniej wie, do czego dąży.




