Tatiana jedzie z nimi od siedmiu lat. Tym razem wylądowała z całą rodziną w Turcji - i okazało się, że bez niej ten urlop w ogóle by nie wypalił.
Olga Frycz i Albert Kosiński wyjechali na pierwsze wspólne wakacje od narodzin syna Jana. Wybrali Turcję. Zabrali córki Helenkę i Zosię, kilkumiesięcznego Jasia i - co szybko zauważyli uważni obserwatorzy na Instagramie - Tatianę, opiekunkę współpracującą z rodziną od siedmiu lat.
Dlaczego opiekunka była niezbędna?
Frycz nie owijała w bawełnę - mały Jaś wymaga zupełnie innej opieki niż starsze córki, a aktorka chciała, żeby ten wyjazd był prawdziwym czasem dla dziewczynek. Bez Tatiany plan by się posypał. "Jest z nami Tatiana, która pracuje u nas od siedmiu lat. Poprosiliśmy, żeby pojechała z nami. To nam pomoże przy Jasiu, a my będziemy mogli spędzić super wartościowy czas z dziewczynkami" - napisała Frycz na Instagramie.
System działa sprawnie: Olga i Albert kąpią się w basenie z Helenką i Zosią, a Tatiana siedzi na leżaczku z Jasiem. Wieczorne pokazy i głośne atrakcje? Dla starszych dzieci z rodzicami. Niemowlę idzie na spacer z opiekunką. Prosto i skutecznie.
Co ciekawe, Tatiana nie przyjechała sama - towarzyszy jej trzynastoletni syn. Frycz przyznała na Instagramie, że chłopak świetnie dogaduje się z jej córkami, więc wakacyjna gromadka jest jeszcze większa niż mogłoby się wydawać.
Co u Olgi i Alberta słychać poza urlopem?
Para zaręczyła się na początku ubiegłego roku, jednak ślub - podobno - poczeka. Frycz i Kosiński skupiają się teraz na wykończeniu wymarzonego domu i wychowaniu trójki dzieci. Syn Jan przyszedł na świat w tym roku i - jak podają źródła - otrzymał imię po dziadku. Formalności zostawią sobie na później.
Aktorka ma dwie starsze córki z poprzednich związków. Z Kosińskim, tancerzem, tworzy parę od kilku lat. Pierwsze wspólne wakacje z pełnym składem rodzinnym to dla nich wyraźnie nowy rozdział - i sądząc po relacjach z Instagrama, udany.
Czy zabranie opiekunki na urlop to luksus, czy po prostu zdrowy rozsądek? Piszcie w komentarzach.




