Magda Masny miała 16 lat, mieszkała w Szczecinie i nie wiedziała nawet, na jaki program idzie na casting. Fotograf wysłał jej zdjęcie bez pytania - i tak zaczęła się jedna z najbardziej rozpoznawalnych karier w polskiej telewizji lat 90.
Magda Masny miała 16 lat, mieszkała w Szczecinie i nie wiedziała nawet, na jaki program idzie na casting. Fotograf wysłał jej zdjęcie bez pytania - i tak zaczęła się jedna z najbardziej rozpoznawalnych karier w polskiej telewizji lat 90.
Legenda? Ikona? Masny ucina temat
Pierwsza hostessa "Koła fortuny" w TVP2 udzieliła wywiadu portalowi Kozaczek i powiedziała wprost, co myśli o komplementach pod swoim adresem. Przez sześć lat - od 1992 do 1998 roku - odsłaniała litery w kultowym teleturnieju i stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy tamtej telewizji. Dziś wzrusza ramionami na słowo "legenda".
"To nawet nie jest to, że nie lubię, tylko żyję w takim absolutnym przekonaniu, że to są właśnie za duże słowa w stosunku do tego, co robiłam. Bo ja po prostu byłam współgospodynią teleturnieju" - powiedziała Masny w rozmowie z Kozaczkiem.
Skromność czy szczerość? Raczej jedno i drugie. Modelka przyznała też, że komplementy dotyczące urody zawsze ją krępowały. "Ja zawsze czuję się trochę skrępowana, kiedy ktoś mówi o mnie piękna. Natomiast myślę, że te miliony ludzi nie mylą się pewnie, skoro byłam tak popularna. Pewnie tak" - dodała z rozbrajającą szczerością.
Casting, którego nie planowała - i Pijanowski wyłaniający się z ciemności
Historia tego, jak Masny w ogóle trafiła do programu, to materiał na film. Fotograf Marek Czudowski wysłał jej zdjęcie do produkcji bez jej wiedzy - już po wszystkich oficjalnych castingach. Ona sama siedziała wtedy w Szczecinie i nie miała pojęcia, co się dzieje.
"On wysłał moje zdjęcie, ja nawet o tym nie wiedziałam. Zdaje się, że to było już po wszystkich castingach. I kiedy Marek mi o tym powiedział, że zostałam zaproszona, to trochę mnie to zaskoczyło. Ja nie wiedziałam, jaki to będzie program" - wspomina hostessa.
Na castingu przyszła w pięknej sukience, bez okularów - bo zawsze je nosiła i bez nich prawie nic nie widziała. "Miałam takie spojrzenie takiego jelonka" - śmieje się dziś. A potem z ciemności za kamerą wyszedł Wojciech Pijanowski. Człowiek-legenda. Masny zamarła. Dwa dni później dostała telefon: "to jest to".
Kiedy zaczynała w programie, była studentką polonistyki i świeżo upieczoną matką. "Studiowałam, miałam malutkie dziecko, generalnie nie bardzo wiedziałam, co z tego wszystkiego wyniknie. Naprawdę nie spodziewałam się" - przyznała w wywiadzie.
A zarobki? Masny podobno ujawniła konkretną kwotę z tamtych lat - i według Kozaczka robi wrażenie. Szczegóły w pełnym wywiadzie. Jedno jest pewne: za odsłanianie liter płacono inaczej niż dziś płaci się influencerom za story na Instagramie.
Ciekawe, czy młodsze hostessy w dzisiejszych teletunejach za 30 lat też będą tak skromnie mówić o swojej karierze. Wątpimy. Co wy na to?








