Na wernisażach proszą ją o autografy, na ulicy zatrzymują się obcy ludzie. Alicja Walczak, gwiazda pierwszej edycji polskiego 'Big Brothera', po 25 latach wciąż jest rozpoznawalna - i wcale nie zamierza o tym zapominać.
Rok 2001. Polska siedzi przed telewizorami i śledzi każdy ruch mieszkańców domu wielkiego brata. Alicja Walczak staje się celebrytką z dnia na dzień - dosłownie. Dziś mija 25 lat od premiery tamtej edycji i coś tu się zupełnie nie zgadza z tym, czego można by się spodziewać po byłej uczestniczce reality show.
Ćwierć wieku później - i co? I nic się nie zmieniło
Alicja Walczak ma dziś 58 lat i - jak sama przyznaje - wygląda niemal tak samo jak wtedy. Właśnie temu podobno zawdzięcza to, że ludzie rozpoznają ją bez przerwy. W rozmowie z Kozaczkiem powiedziała wprost: "Bardzo często. Powiedzmy, że codziennie ludzie podchodzą, mówią, robią zdjęcia. Bardzo często to się zdarza. Może dlatego, że ja się nie zmieniłam za bardzo. Nie wiem, ani figury, ani włosów". No to mamy odpowiedź na pytanie, czy sława z reality show ma datę ważności.
Po zakończeniu programu Walczak nie poszła w ślady wielu kolegów z domu brata, którzy próbowali utrzymać się w show-biznesie za wszelką cenę. Zamiast tego odkryła w sobie malarską duszę i dziś prężnie działa jako artystka. Wernisaże, galerie, wystawy na polach golfowych - brzmi jak życie, które sama sobie wymyśliła od zera.
Malarka z autografem w ręku
W tym samym wywiadzie dla Kozaczka Walczak ujawniła, że jej artystyczna kariera nabiera tempa. "Za dwa dni mam kolejny wernisaż. To już jest cyklicznie po raz szósty na polu golfowym w Tokarach, gdzie we współpracy z inną galerią robię wystawy moich prac, gdzie można zobaczyć, można porozmawiać, można zakupić, zrobić zdjęcie, wziąć autograf" - opowiadała.
Autograf na wernisażu malarskim. To chyba jedyne miejsce na świecie, gdzie sława z Big Brothera i sztuka wysokiej klasy spokojnie siedzą obok siebie przy tym samym stole.
Warto przypomnieć, że pierwsza edycja polskiego Big Brothera to był kulturowy trzęsienie ziemi - miliony widzów, ogólnopolska rozpoznawalność uczestników z dnia na dzień, a nawet film fabularny "Gulczas, a jak myślisz" w reżyserii Jerzego Gruzy. Artystyczna klapa, ale bilety schodziły błyskawicznie. Tak to wtedy działało.
Alicja Walczak wydaje się jedną z niewielu osób, które z tamtej famy wyciągnęły coś trwałego. Nie telewizję, nie kolejne reality - tylko własną drogę. I 25 lat później wciąż jest z niej dumna. "Raczej jestem rozpoznawalna po tylu latach" - skwitowała w rozmowie z Kozaczkiem, bez cienia fałszywej skromności.
Szczerość odświeżająca jak pierwsza edycja programu, który zmienił polską telewizję. Jak myślicie - kto z tamtej ekipy wybrał najlepszą drogę po Big Brotherze? Dajcie znać w komentarzach.




