Marlena Drozdowska nagrała "Mydełko Fa" z Markiem Kondratem niemal 40 lat temu. Ta piosenka zamieniła jej życie w sen, ale jednocześnie uwięziła ją na zawsze.
Jeden hit, cały świat
Nie można przecenić roli "Mydełko Fa" w losach Marleny Drozdowskiej. Piosenka, którą nagrała z Markiem Kondratem w 1989 roku, wbiła się w polskie mózgi na zawsze - słychać ją w każdej dyskotece, na każdej imprezie, gdzie gra disco polo. Dla 68-letniej wokalistki ten utwór zapewnił "koncertowy byt na ćwierć wieku", jak sama wspominała w "Pytaniu na śniadanie".
Ale jest haczyk. Marlena żałuje, że przy tuzinie wydanych albumów ze wspaniałymi utworami, większość ludzi kojarzy ją wyłącznie z "Mydełko Fa". "Kocham tę piosenkę, ale żal mi" - wyznała w rozmowie z portalem "Polska płyta - Polska muzyka". To uczucie mieszane - wdzięczność za sukces i zarazem gorycz, że cały jej dorobek artistyczny został zredukowany do jednego hitu.
Gdyby nie Marek, nie byłoby Polski
Drozdowska bez owijania w bawełnę przyznaje: "Gdyby nie 'Mydełko Fa', nie zdecydowałabym się osiąść w Polsce na stałe". Piosenka była dla niej bezpośrednim bilettem do sławy - najwyraźniej bez niej kariera mogła potoczyć się zupełnie innym kierunkiem.
Wcześniej Marlena miała już doświadczenie z sukcesami. W 1986 roku "Bajadera plaża" (z tekstem Andrzeja Korzyńskiego, twórcy Franka Kimono) została przebojem "Lata z Radiem". Jej debiutancki album z 1988 roku promowała ta właśnie piosenka. Ale to był początek - "Mydełko Fa" okazało się przełomem.
Za sukcesem stoi mąż
Za kulisami wszech czasów Marleny Drozdowskiej stoi Jan Drozdowski - gitarzysta, jej mąż i sekretny geniusz organizacyjny. To on projektował okładki jej płyt, aranżował utwory, a dziś organizuje koncerty i pełni rolę doradcy. Piosenkarka sama przyznaje, że "miłość zawsze napędzała ją do działania".
Jan poznał Marlenę (wtedy jeszcze Wiśniewską) w warszawskiej Średniej Szkole Muzycznej. Przez lata czekał na swoją szansę - pierwszy raz zobaczył ją przez okno studia, ale ona go nie dostrzegła. Ostatecznie poznali się za kulisami kabaretu Jana Pietrzaka. "Wiedziałem, że znalazłem miłość swojego życia" - wspominał potem w książce "Kto z kim, czyli jak się kochają".
Wspólnie założyli zespół Hotline, który przez pół dekady grał w europejskich dyskotekach. Wrócili do Polski dopiero wtedy, gdy "Mydełko Fa" zagwarantowało im stabilność.
Miłość to benzyna
Pytana dziś, co sprawia, że ma ogromny apetyt na życie, Marlena nie zawaha się: "Miłość mojego męża". Jan żyje w cieniu słynnej żony, ale jak mówi, robi swoje - i robi to dobrze. Bez niego być może nigdy nie byłoby ani "Mydełko Fa", ani koncertowego bytu na ćwierć wieku.
Wciąż jednak boli ją to, że cały świat zna ją z jednej piosenki. Ale może właśnie w tym piękno - jeden utwór, jedno pokolenie Polaków, które śpiewa go do dziś, niemal 40 lat później.




