Siedemnaście lat jazdy busem, setki rozmów o działce i owocach - i nareszcie ten moment. Patrycja Markowska w końcu spróbowała morw prosto z drzewa swojego basistY.
Siedemnaście lat jazdy busem, setki rozmów o działce i owocach - i nareszcie ten moment. Patrycja Markowska w końcu spróbowała morw prosto z drzewa swojego basisty.
17 lat opowieści, jeden postój przy drzewie
Adek Szczotka gra z Markowską od siedemnastu lat. Przez cały ten czas zabawiał ekipę trasowymi historiami - o rodzinnym Niedoradzu, działce, rowerowych wyprawach i owocach, które sam hoduje. Wokalistka słuchała, ale nigdy nie miała okazji tego sprawdzić na własnym języku.
W niedzielę, wracając z koncertu w Gorzowie Wielkopolskim, ekipa skręciła w stronę rodzinnych stron basisty. Na Instagramie Markowska napisała wprost: "Gram z moim basistą Adkiem Szczotką od 17 lat. Jego opowieści o rodzinnym Niedoradzu, rodzince, owocach, które ma na działce, wyprawach rowerowych, to część naszego zespołowego życia i godzin spędzanych w busie na trasie. Dziś w drodze z koncertu w Gorzowie Wlkp. zmierzając ku Białej, odwiedziliśmy rodzinne strony Adzia. Nareszcie mogłam spróbować morwy prosto z jego drzewa. Magia w prostych chwilach."
Do wpisu dołączyła kilka zdjęć. Uśmiechnięta, przy drzewie, z owocami w ręku - żadnych filtrów, żadnej inscenizacji.
Fani: 'Dobrze szukać magii w prostych chwilach'
Post natychmiast zalały komentarze. Fani Markowskiej nie zawiedli - sekcja pod zdjęciami zamieniła się w małą wymianę ciepłych wspomnień. "Dobrze mieć takich ludzi wokół. I dobrze mieć coś swojego prosto z drzewa" - napisała jedna z obserwatorek. Inna dodała: "Kiedyś jak byłam małym dzieciakiem też kradłam morwy z drzewa niedaleko mojego domu. Niesamowite."
Pojawiły się też relacje z samego koncertu w Białej: "Było wczoraj cudownie. Dzięki Patrycja za wczorajsze rozmowy i magiczny koncert, który jak zawsze mnie uskrzydla."
Markowska od lat konsekwentnie pokazuje, że potrafi cieszyć się drobiazgami - i najwyraźniej jej fani to samo. Siedemnaście lat to długo czekać na jedną morwę. Ale podobno była warta każdej minuty.




