Marek Kondrat przez półtora dekady żył w Hiszpanii z żoną Antoniną Turnau, z dala od kamer i reflektorów. Dziś, mając 75 lat, wraca do aktorstwa - i sam przyznaje, że to decyzja wciąż go boli.
Kondrat przerwał milczenie. Dlaczego wrócił?
Mężczyzna nigdy nie ukrywał, że odszedł od zawodu aktorskiego z powodu wyczerpania. Przez lata pojawiał się głównie w reklamach, a potem całkowicie zniknął z Polski. Teraz, przy okazji powrotu do planu dla nowej ekranizacji "Lalki" w reżyserii Macieja Kawalskiego, zdecydował się opowiedzieć o tym, co go przekonało.
Okazuje się, że nie była to zwykła rola. "'Lalka'. To złota powieść, jakże nowoczesna" - wyznał Kondrat w rozmowie ze "Zwierciadłem". Książka Aleksandra Głowackiego ma dla niego głębokie znaczenie - wiąże się z jego warszawskim dzieciństwem i dziedzictwem jego ojca, który wcześniej zagrał w słynnej adaptacji Jerzego Hasa. "Z 'Lalką' wiąże się suma moich przeżyć" - dodał emocjonalnie.
Ale to nie wszystko. Imponowała mu także postawa producenta Radosława Drabika, którego podejście do projektu - odpowiedzialność biznesowa, zaangażowanie - przekonała go do ryzyka powrotu.
"Powrót stamtąd bywa bardzo trudny"
W szczerym wyznaniu Kondrat ujawnił, co naprawdę stoi za jego ucieczką z zawodu. Zdaniem 75-latka, aktorstwo nigdy nie opuszcza człowieka całkowicie - to sposób bycia, interpretacji świata. "Nie da się na dobre wyjść z aktorstwa. To jest coś, co się wykształca w człowieku" - powiedział.
Ale ta umiejętność ma swoją ciemną stronę. "Gotowość do grania jest wymagana tu i teraz, trzeba ją przenieść w świat kreowany, co daje niesłychaną przyjemność (...). Ale powrót stamtąd bywa bardzo trudny, więc za to płaci się cenę. To koszt aktorstwa, niesłychanie męczący" - wyznał gorzko.
Te słowa wyjaśniają, dlaczego 15 lat temu postanowił porzucić wszystko. "Życie zawsze kierowało mnie w stronę osobności, o czym zwykle ludzie marzą. U mnie było zupełnie przeciwnie" - wskazał na paradoks swojej natury.
Kondrat wrócił jako Rzecki
Aktor wcieli się w Ignacego Rzeckiego - postać, którą wcześniej portretowali Tadeusz Fijewski i Bronisław Pawlik. Kondrat uważa, że jest do niej idealnie dopasowany: "Od najmłodszych lat miałem poczucie, że jestem stary. Byłem inaczej wychowywany, a nawet inaczej ubrany niż moi koledzy na podwórku."
To właśnie ta staroświeckość, skomplikowanie i równocześnie prostolinjność sprawiają, że postać mu się klania. "Marzyłem, żeby być jak oni, być z tak zwanego normalnego świata" - powiedział szczerze.
Wiele osób nie potrafiło zrozumieć, dlaczego ktoś o takiej karierze rezygnuje z aktorstwa. Kondrat ma na to odpowiedź: "Mnie dziwi, że ludzie się dziwią. Jak można taki świat porzucić dla czegoś zwykłego, normalnego, nieatrakcyjnego?!"
Teraz, wrócił - ale wie, jaką cenę za to zapłaci. Premiera "Lalki" odbędzie się już niedługo.




