Marcela Leszczak leży nad morzem w Hotelu Gołębiewski i się nie kryje - miejsce to hit. Gdy fani zalewali ją pytaniami o aferę Książula, zamiast uciekać, postanowiła wygłosić całą filozofię o tym, jak nastawienie kształtuje rzeczywistość.
# Marcela Leszczak broni hotelu, który wszyscy atakują
Marcela Leszczak od kilku dni wypoczywała nad Bałtykiem w Hotelu Gołębiewski w Pobierowie razem z synem. Na jej Instagramie - tylko uśmiechy, relaksacja, zdjęcia z widokiem na morze. Brak hashtagu #ad, brak informacji o współpracy reklamowej.
Tyle że wszyscy wiedzą, co się tam działo. Pod koniec czerwca Książulo - youtuber i recenzent kebabów - wjechał w ten hotel jak huragan. Żółta woda z kranu, upał w pokojach, zmęczeni pracownicy. 30-latek nie zostawił suchej nitki na obiekcie, a jego wideo obiegło internet. Kontrowersja wybuchła jak petarda.
I wtedy przychodzą do Marceli tysiące wiadomości: "Marcela, ale wiesz, co tam się dzieje? Jak możesz tam być?"
Marcela odpowiada: "Nie wiedziałam, że to taki nowy hotel"
Aktorka wzięła smartfona, nagrała się w lustrze i postanowiła wyjaśnić. "Zasypujecie mnie codziennie zapytaniami, jak rzeczywiście jest" - zaczęła. Przyznała, że nie do końca zdawała sobie sprawę z całego zamieszania. "Powiem wam szczerze, że ja nie do końca wiedziałam, że to jest aż tak nowy hotel. Ale też zainteresowałam się treściami, które w ostatnim czasie pojawiły się w internecie" - wyznała na Instastories.
I tutaj przychodzi kicker. Zamiast broniąc się konkretnie przed zarzutami wobec hotelu, Marcela wygłosiła całą refleksję o psychologii negatywności.
"Nasze nastawienie to filtr na rzeczywistość"
Słowa Marceli padły jak bumerang w stronę wszystkich, którzy z góry skazali hotel na przegraną. "Naszą mnie taka refleksja, że nasze nastawienie jest filtrem. Jeżeli my odgórnie nastawiamy się negatywnie na pewne miejsce, to odbiór będzie tylko i wyłącznie negatywny, bo przeoczymy dobre i pozytywne rzeczy, które mogłyby nas zaskoczyć" - powiedziała.
Dalej poszło jeszcze dalej: "Nasze nastawienie ma ogromny wpływ na to, czego my doświadczamy. Jeżeli wchodzimy w dane miejsce z gotową negatywną opinią, to bardzo łatwo znaleźć nam potwierdzenie tego, czego ostatecznie szukamy."
Jednym słowem - Książulo przyszedł z negatywnością, znalazł negatywność. A Marcela przybyła z otwartą głową i... no cóż, widać po zdjęciach.
Czy to dla Książula wiadomość?
Fani zastanawiają się, czy youtuber przeczyta te słowa Marceli i następnym razem będzie bardziej otwarty. Podobnie niektórzy zastanawiają się, czy Marcela wiedziała o całej aferze i celowo jechała tam po to, aby dać ripostę. Źródła podają, że aktorka rzeczywiście relaksuje się tam bez umowy reklamowej - po prostu jej się podoba.
Jedno jest pewne: Marcela Leszczak nauczyła nas dzisiaj, że hotel może być taki, jakim my go widzimy. Pytanie tylko - czy to odpowiedź, czy unik?

