Mandaryna i Michał Wiśniewski wrócili do siebie na ekranie jak do domu - teledysk do "Będzie było" to czysty powrót do 2005 roku. Namiętne sceny, całusy w pełnym słońcu i tyle czułości, że fani myślą, iż rozstanie nigdy się nie było.
Teledysk to czysta nostalgia
Mandaryna i Michał Wiśniewski nie zostawili wątpliwości - między nimi iskra nie zgasła. Wizualna oprawa utworu "Będzie było" to pokaz romantycznych uniesień bez żadnych hamulców. Lider Ich Troje w czarnej ramonesce i ciemnych okularach całuje promieniejącą Martę w pełnym słońcu, a następnie para spaceruje pod rękę po starówce w rockowych stylizacjach.
Kabriolet, plaża nad rzeką, dopasowane jasne zestawy - wszystko pachnie młodzieńczą fantazją sprzed dwóch dekad. W jednej ze scen Michał bierze Mandarynę na barana i brodzi z nią przy brzegu. W innej legują się na piasku, wybuchają śmiechem, a na koniec balansują na powalonym pniu z rozłożonymi ramionami jak nowożeńcy na romantycznej sesji.
"Nie trzeba słów"
Fani instantaneicznie wybuchli entuzjazmem pod materiałami promującymi klip. W komentarzach pojawiały się wypowiedzi takie jak: "To, jak Michał patrzy na Martę, mówi wszystko. Nie trzeba słów" czy "Nigdy nie powinniście byli się rozstać. Błagam, tym razem tego nie schrzańcie".
Jeszcze niedawno plotkowano, że ponowne zbliżenie dawnych małżonków to chwyt marketingowy. Jednak najnowsze kadry rozwiały wszelkie wątpliwości - stara miłość rzeczywiście nie rdzewieje. Mandaryna w niedawnym wywiadzie wyznała: "Zamknęliśmy oczy, otworzyliśmy je i jesteśmy w 2005 roku".
Teledysk budzi pytanie, które nurtuje sieć: czy to powrót na ekranie, czy jednak powrót w realnym życiu? Fani czekają na odpowiedź.


