Przez cztery lata zarządzał Polskim Związkiem Narciarskim. Teraz stoi za sterem łódki i wpatruje się w horyzont. Adam Małysz wybrał morze zamiast kolejnej kadencji.
Czerwiec 2026 roku będzie dla Adama Małysza początkiem czegoś zupełnie nowego. Legendarny skoczek narciarski oficjalnie zakończył czteroletnią kadencję na stanowisku prezesa Polskiego Związku Narciarskiego i - jak sam zapowiadał - natychmiast wziął się za nadrabianie zaległości.
A zaległości były spore.
Dlaczego Małysz odszedł z PZN?
Małysz sam tłumaczył swoją decyzję wprost w rozmowie z serwisem Skijumping.pl: "Sporo rzeczy musiałem odstawić na bok. Miałem mało czasu na sport i na zdrowie. Stąd ta decyzja, że nie będę ubiegał się o kolejną kadencję. Teraz zajmę się trochę swoimi sprawami - zdrowotnymi, prywatnymi i biznesowymi".
Prezesurę przejął Apoloniusz Tajner. Małysz nie ukrywał, że przez ostatni rok czuł się w tej roli pewniej niż na początku - ale też wyraźnie dawał do zrozumienia, że czas na zmianę. Cztery lata w fotelu działacza to nie to samo co cztery lata na skoczni. Zmęczenie było autentyczne.
Iza Małysz pokazała, co teraz robią razem
Fani nie musieli długo czekać na dowód, że skoczek dotrzymuje słowa. Iza Małysz opublikowała w sieci zdjęcia z zagranicznego wyjazdu - ona relaksuje się i chłonie widoki, on stoi za sterem łódki. Morze, słońce i zero konferencji prasowych.
To właśnie tego brakowało im przez ostatnie cztery lata - zwykłego, wspólnego czasu. Nie gali, nie posiedzeń zarządu, nie medialnych komentarzy po kolejnych konkursach Pucharu Świata. Po prostu wyjazd we dwoje.
Czy to zapowiedź spokojniejszego rozdziału w życiu Małyszów? Wszystko na to wskazuje. Adam ma podobno w planach skupić się na zdrowiu i sprawach biznesowych - ale szczegółów na razie nie zdradza.
Co wy na to - zasłużył na ten odpoczynek czy jednak szkoda go dla polskich skoków? Piszcie w komentarzach.




