Jedenaście liter. Tyle ma nazwisko Lewandowski i dokładnie o jedną za dużo, żeby zmieścić je na oficjalnej koszulce MLS.

Kibice Chicago Fire chcieli świętować transfer Roberta Lewandowskiego po swojemu - koszulką z nazwiskiem Polaka. Sklep MLS miał jednak inne plany.

Chicago, mamy problem

Dziennikarz i autor książek Piotr Mieśnik jako pierwszy zwrócił uwagę na absurd w oficjalnym sklepie ligi. W sklepie MLS przy zamawianiu koszulki Chicago Fire nie można wybrać nazwiska polskiego piłkarza z listy, a gdy próbuje się wpisać je ręcznie, system odrzuca zamówienie. Powód? Pole tekstowe przyjmuje maksymalnie 10 znaków, a "Lewandowski" ma ich 11.

"Problem z koszulkami @lewy_official w sklepie @MLS. Kupując koszulki Chicago nie można jeszcze wybrać nazwiska polskiego piłkarza, a kiedy chce je się wpisać samemu to... Lewandowski się nie mieści (ma 11 liter, a dozwolone jest 10). Houston, tzn. Chicago, mamy problem" - napisał Mieśnik na portalu X.

Na razie jedynym produktem z nazwiskiem Lewandowskiego dostępnym w oficjalnym sklepie jest bawełniany T-shirt za 44,99 dolarów. Dedykowane koszulki meczowe podobno są w drodze - klub potrzebuje po prostu czasu na przygotowanie oficjalnego merchandisingu. Można się jednak zastanawiać, czy nikt w MLS nie sprawdził wcześniej, ile liter ma nazwisko ich nowego gwiazdora.

A co na to Anna?

Tymczasem sama przeprowadzka do Chicago to dla rodziny Lewandowskich temat daleki od oczywistości. Anna Lewandowska nie ukrywa, że zmiana nie przyszła jej łatwo. W emocjonalnym wpisie w mediach społecznościowych przyznała wprost, że boi się tego, co przed nimi.

"Długo zastanawiałam się, co tutaj napisać. Mogłabym wrzucić zdjęcie z uśmiechem, napisać, że jedziemy po nowe i udawać, że wszystko jest idealnie. Ale nie jest. I chcę być z Wami zupełnie szczera. Przed nami ogromna zmiana, czyli przeprowadzka do Chicago. I choć powinnam pisać o ekscytacji, to dziś chcę Wam powiedzieć jedno: cholernie się boję" - napisała Lewandowska.

Rodzina zostawia za sobą Barcelonę, gdzie przez lata budowała swoje życie. Chicago to nowy rozdział - zarówno dla Roberta na boisku, jak i dla całego domu Lewandowskich poza nim.

Kwestia koszulek zostanie zapewne rozwiązana szybko - sklep MLS na pewno powiększy pole tekstowe, gdy tylko oficjalnie ogłosi transfer. Pytanie, czy ktoś w biurze ligi dostanie za to po głowie. Kibice już zaczęli żartować w komentarzach, że to znak - może Lewandowski powinien grać pod pseudonimem "Lewy"?