Robert jedzie do Chicago z uśmiechem. Anna opublikowała nocny wpis na Instagramie i nie ukrywa, że ta przeprowadzka to nie był jej pomysł.
Robert Lewandowski podpisał kontrakt z amerykańskim klubem i sprawa jest przesądzona - rodzina pakuje walizki i żegna Barcelonę po czterech latach. Piłkarz podchodzi do zmiany z entuzjazmem. Jego żona - już niekoniecznie.
Co Anna napisała w środku nocy?
Lewandowska opublikowała na Instagramie emocjonalne pożegnanie z Barceloną. Napisała wprost, że miasto stało się jej domem - i że wróci. Wpis pojawił się tuż po tym, gdy transfer Roberta stał się faktem. Hiszpańskie "Mundo Deportivo" zacytowało go w materiale zatytułowanym: "Poruszające pożegnanie Anny Lewandowskiej: 'Barcelona jest moim domem. Wrócę'". Tamtejszy dziennik sportowy "Sport" napisał z kolei, że żona słynnego piłkarza "przyznała, że jest nieco zaniepokojona zmianą, której do końca nie pragnęła". Krótko mówiąc - hiszpańska prasa sportowa nie przemilczała sprawy i wyraźnie stanęła po stronie Anny.
Ekspertka: dobrze zrobiła, że to pokazała
Zachowanie Lewandowskiej wywołało falę komentarzy w Polsce. Fani spodziewali się publicznego wsparcia dla decyzji męża - tymczasem dostali szczery wpis pełen niepewności. Ekspertka od PR Ewelina Salwuk-Marko w rozmowie z Plotkiem oceniła jednak, że Anna podjęła dobry krok. "Media społecznościowe wyraźnie przesunęły się w stronę autentyczności, dlatego pokazywanie emocji, niepewności i lęku przed życiową zmianą jest czymś, co dla wielu obserwatorów stanowi wartość, ponieważ pozwala zobaczyć człowieka, a nie wyłącznie starannie wykreowany wizerunek" - skomentowała specjalistka. Zdaniem Salwuk-Marko wielu fanów Lewandowskiej liczyło właśnie na to, że gwiazda zachowa fasadę i publicznie poprze transfer. Tymczasem Anna pokazała coś innego - zwykły ludzki lęk przed kolejną wielką zmianą.
Czy to odważny ruch, czy błąd wizerunkowy? Napisz w komentarzach.


