Wyznanie Lewandowskiej o lęku przed Chicago podzieliło internet na pół. Psycholog Rafał Koszyk nie wytrzymał i napisał wprost - a Ania natychmiast podała jego słowa dalej.
Kilka dni temu Anna Lewandowska opublikowała szczery wpis o obawach związanych z przeprowadzką do Chicago. Robert podpisał kontrakt z Chicago Fire i cała rodzina szykuje się do kolejnej zmiany kontynentu. Lewandowska przyznała, że się boi - o siebie, o córki, o to, jak nowe miejsce wpłynie na ich życie.
Internet odpowiedział natychmiast. I niekoniecznie ze zrozumieniem.
Psycholog wystawia internautom rachunek
Rafał Koszyk, znany w sieci jako "Racjonalny psycholog", odpowiedział na falę krytyki pod adresem Lewandowskiej krótkim, ale celnym wpisem. Lewandowska udostępniła go na swoich InstaStories bez komentarza - i chyba nie musiała nic dodawać.
"Wiesz od ilu milionów na koncie człowiek traci prawo do stresu, lęku i martwienia się o własne dzieci? Pytam, bo internet najwyraźniej wydał już wyrok w tym temacie" - napisał Koszyk.
Psycholog zauważył, że ludzi nie zdenerwował sam fakt, że Lewandowska się boi. Zdenerwowało ich to, kto ten lęk odczuwa. "Jeśli ktoś jest bogaty, znany i odniósł sukces, część osób automatycznie odbiera mu prawo do przeżywania trudnych emocji" - stwierdził.
"Bajka, w którą wiele ludzi wierzy"
Koszyk poszedł jeszcze dalej. Według niego prawdziwy powód złości internautów jest głębszy niż zazdrość o pieniądze czy luksusowy styl życia Lewandowskiej.
"Wkurwiło ich to, że ten lęk i przyznanie się do niego publicznie zburzył bardzo wygodną bajkę, w którą wiele ludzi wierzy. Bajkę, że pieniądze rozwiązują wszystkie problemy. Bo jeśli nawet bogata, znana i uprzywilejowana osoba nadal może bać się zmian, martwić o dzieci i czuć niepewność, to nagle okazuje się, że pieniądze nie są takim magicznym lekarstwem na życie, jak wielu chciałoby wierzyć" - napisał psycholog.
Psychika - jak podkreślił Koszyk - nigdy nie sprawdza stanu konta. Lewandowska ma pełne prawo odczuwać lęk przed nieznanym, nawet jeśli częste przeprowadzki są wpisane w karierę piłkarza na poziomie jej męża.
Tymczasem po stronie Ani stanęli też znajomi i przyjaciele, którzy pod jej oryginalnym wpisem zapewniali o wsparciu. Wcześniej głos zabrała też jej była rzeczniczka, która - jak podał Pudelek - stwierdziła, że w słowach Lewandowskiej nie widzi żadnego ataku wymierzonego w Roberta.
Pytanie, które Koszyk zadał w swoim wpisie, zostaje w powietrzu: od jakiej kwoty na koncie przestajemy mieć prawo się bać? Fani w komentarzach mają wyraźnie różne odpowiedzi na to pytanie.


