Podpis ratuje sytuację. Bez niego połowa odwiedzających krakowskiego muzeum figur woskowych nie wiedziałaby, że patrzy na kapitana reprezentacji Polski.
Własna figura woskowa to niby nobilitacja. Symbol, że dotarłeś na szczyt. Problem w tym, że krakowskie muzeum serwuje gościom coś, co bardziej przypomina konkurs sobowtórów niż hołd dla wielkich tego świata.
Lewandowski, Kate i spółka - galeria nieporozumień
Figura woskowa to coś między pomnikiem a karykaturą - i krakowskie muzeum zdecydowanie przesunęło się w stronę tej drugiej opcji. Robert Lewandowski stoi na honorowym miejscu, ale według relacji odwiedzających bez tabliczki z podpisem identyfikacja byłaby poważnym wyzwaniem. Twórcy podobno przyłożyli się do detali, tyle że efekt końcowy budzi więcej pytań niż podziwu.
Nie lepiej wyszedł książę William. Następca brytyjskiego tronu raczej nie rozpoznałby się od razu - charakterystyczne rysy twarzy gdzieś umknęły w procesie twórczym. Księżna Kate dostała przynajmniej elegancję, choć podobieństwo fani oceniają różnie. Adam Małysz stoi obok nich z miną, która sugeruje, że sam jest zaskoczony, jak wyszedł.
Za oceanem nie jest lepiej. Donald Trump ma co prawda charakterystyczną fryzurę - to jedyna rzecz, po której można go rozpoznać. Hillary Clinton, która latami walczyła o Biały Dom, jej figura walczy o coś znacznie skromniejszego: o minimalne podobieństwo do oryginału. Beyoncé, Hogwart Harry'ego Pottera, Lech i Maria Kaczyńscy - krakowska galeria nie oszczędza nikogo.
Fani reagują, internet nie śpi
Widok figur woskowych gwiazd od lat wywołuje w sieci podobną reakcję - mieszaninę śmiechu i lekkiego przerażenia. Krakowskie muzeum nie jest tu wyjątkiem. Zdjęcia krążą po social mediach, komentarze piszą się same. "Gdyby nie podpis, nie zgadłbym" to łagodniejsza wersja tego, co internauci publikują pod zdjęciami z wycieczek.
Warto przypomnieć, że podobne kontrowersje towarzyszyły niedawno woskowej figurze Taylor Swift w innym muzeum - fani wprost domagali się jej natychmiastowego przetopienia. Kraków na razie nie doczekał się aż tak radykalnych postulatów, ale sezon turystyczny dopiero się rozkręca.
Jedno jest pewne: zanim gwiazda zgodzi się na własną figurę woskową, powinna najpierw obejrzeć portfolio twórców. Lewandowski, jeśli kiedyś trafi do Krakowa jako turysta, dostanie prawdopodobnie potężny materiał do przemyśleń.
Wy już widzieliście te figury? Które jest najgorsze?



