Anna Lewandowska dała wywiad 'Marce', zanim mąż zdążył wylecieć do Chicago. I powiedziała wprost: Barcelona to ich dom na zawsze.

Płakała na Instagramie, że musi zostawiać Barcelonę. Pojechała na Opener, potem na wakacje. A teraz - wywiad dla hiszpańskiego dziennika "Marca" i komunikat, który ucina wszelkie spekulacje.

"Planujemy osiedlić się tu na stałe"

Anna Lewandowska potwierdziła w rozmowie z "Marcą", że Chicago to tylko epizod w życiu rodziny - i to krótki. "To jest nasz dom. Nawiązaliśmy głęboką więź z tym miejscem i planujemy wrócić do Barcelony i osiedlić się tu na stałe, gdy Robert zakończy karierę piłkarską" - powiedziała wprost.

Dodała też, dlaczego Katalonia tak mocno wryła jej się w serce. "Barcelona ma bardziej zrelaksowane podejście do życia. Mam cudowne wspomnienia z obserwowania, jak nasze córki tu dorastają. W Barcelonie wiedzą, jak cieszyć się chwilą" - wyznała w tym samym wywiadzie.

Przypomnijmy: kilka tygodni wcześniej Lewandowska zamieściła na Instagramie gorzki wpis, w którym nie ukrywała rozpaczy przed przeprowadzką. "Ostatnie tygodnie to dla mnie rollercoaster skrajnych emocji. Barcelona stała się moim domem. Moim bezpiecznym miejscem, które pokochałam całym sercem. Myśl o tym, że znowu muszę się spakować, zostawić to, co zbudowałam, i zacząć trochę od nowa, po prostu mnie przeraża" - pisała. Wpis wywołał lawinę komentarzy - internauci kpili, znajomi celebryci pocieszali.

Studio, wróć do mnie

Przeprowadzka do Stanów nie oznacza jednak porzucenia barcelońskich projektów biznesowych. Anna prowadzi tam własne studio fitness i najwyraźniej nie zamierza go zamykać. "Ten projekt to moje oczko w głowie i stale go rozwijamy. Planujemy już otwarcie kolejnego lokalu w mieście" - zapowiedziała w wywiadzie dla "Marki".

Innymi słowy: Lewandowska będzie regularnie latać między Chicago a Barceloną. Dla studia, dla miasta, dla bachaty z ulubionym hiszpańskim instruktorem - powody znajdzie zawsze.

Robert Lewandowski po odejściu z FC Barcelony przyjął ofertę klubu z Chicago. Cała rodzina szykuje się do przeprowadzki za ocean - ale według słów Anny, tylko tymczasowo. Pytanie, jak długa będzie ta "chwilowa" nieobecność i czy Chicago zdoła ją choć trochę przekonać do siebie.

Co sądzicie - czy Barcelona naprawdę jest ich domem na zawsze, czy to tylko piękne słowa do hiszpańskiej gazety? Napiszcie w komentarzach.