Czerwone bikini, słońce, pokład jachtu i przysiady, które przyprawiają o zawrót głowy. Anna Lewandowska udowodniła, że urlop to dla niej tylko zmiana tła, nie przerwa od treningu.
Lewandowscy pakują walizki do Ameryki - Robert oficjalnie dołącza do Chicago Fire - ale zanim to nastąpi, para pozwala sobie na chwilę oddechu. Jacht, słońce i spokój. Przynajmniej dla niego.
Trening na pokładzie? Dla Anny to oczywiste
Anna Lewandowska opublikowała w poniedziałek na Instagramie nagranie, które szybko obiegło sieć. W czerwonym bikini, na pokładzie jachtu, wykonuje ćwiczenia dolnej partii ciała - skupiona, bez taryfy ulgowej dla siebie. Żadnych wakacyjnych wymówek.
Fani nie zostawili wpisu bez reakcji. W komentarzach posypały się komplementy: "Ania, ty żyleto", "Co za mięśnie", "Boskie ciało", "Trening morderca, ale wygląda pani świetnie". Trudno się dziwić - sylwetka trenerki mówi sama za siebie.
Wakacje przed wielką zmianą
Ten urlop to nie przypadek. Kilka dni temu Lewandowska zamieściła na Instagramie szczery wpis, w którym przyznała, że wizja przeprowadzki do Stanów Zjednoczonych napawa ją lękiem. Porzucenie Barcelony po latach - to nie jest łatwa decyzja, nawet jeśli na końcu czeka Chicago.
Przed jachtem para zdążyła pojawić się na Open'erze i wpaść na chwilę do Warszawy. Teraz dokumentują ostatnie europejskie chwile - i robią to z klasą. Całuśna fotka, trening w bikini, komentarze pełne zachwytu. Lewandowscy wiedzą, jak się żegna z kontynentem.
Pytanie brzmi: czy Chicago jest gotowe na Annę Lewandowską i jej poranne treningi o szóstej rano?


